scoobidi
Rejestracja: 2009-01-30
Kiedy płaczę popłacz ze mną, gdy się śmieję śmiej się też ... lecz pamiętaj życie jedno, więc je szanuj jak i mnie ...
Punkty173Więcej
Następny poziom: 
Ilość potrzebnych punktów: 27
Ostatnia gra
Bingo

Bingo

Bingo
23 godziny temu

Za głosem serca 2017-07-25

Z zza szyby pędzącego pociągu 
Ogląda letnie krajobrazy 
Mijając kolejne stacje 
Przybliża się do upragnionych ramion
Nareszcie ...
Komentarze: 1  |  Odsłony: 84

Nadzieja 2017-07-24

Pod płaszczem z chmur 
schronienia nie znajdziesz ... 
Dopadną Cię łzy milionów kropel ... 
A może to i dobrze ? ... 
Zmyją zmęczenie dnia ... 
Oczom nie dadzą spać 
Kryjąc twarz w nocy 
Zacisną usta milczeniem ...

I zrobią wszystko by przegonić dobre sny
I zagłuszyć duszy szept ...

Ale głosu serca nie uciszą ...
Bo dopóki bije to daje znak, że żyje 
I, że nadzieja nie zginie
I miłość przetrwa najgorszy czas 
I nie zagasi jej wiatr ...
I nie zmyje wody strumień 
Będzie się tliła w Nas ...


Komentarze: 0  |  Odsłony: 15

Ogarnij się kobieto ... 2017-07-19

ile Ty masz lat ...
masz jeszcze czas ?
Nie jesteś już dzieckiem ...
Te słowa usłyszała 
z ust ukochanych ... 
Fakt, dzieckiem nie jest
i próbuje co dzień od nowa
ogarniać swój mały świat
tak by było w nim miejsce
na dom i rodzinę i dzieci
i na Jego i nią ... od tak ...




Komentarze: 11  |  Odsłony: 482

jak kropla drążąca skałę ... 2017-07-16

spłynęła jedna gorąca łza 
krusząc największy lód 
latami tworzący wokół Ciebie 
mur nie do przejścia

stworzyła nowy szlak
na niwie codzienności
odkrywając paletę barw
w kolorach tęczy ukrytych

jak kropla drążąca skałę ...
porwała siłą natury ...
i płynie wstęgą szeroką
pomiędzy meandrami życia

czy dasz się porwać jej ? ...

Komentarze: 1  |  Odsłony: 247

Kto pamięta ? 2017-07-14


Jej piękne czarne oczy ... n10.110.gif
Komentarze: 9  |  Odsłony: 334

co z tym latem ? 2017-06-30

I jak tu spać kiedy za oknem taka szaruga
kolejna jesień tego co niedawno rozpoczętego lata
zamiast jasnych gwiazd mamy
niebo szczelnie zasłane ciężkimi chmurami
i co chwilę deszcz z porywistym wiatrem ...
i weź tu bądź zdrowy człowieku ...

dobrze, że w sercu słoneczny blask
rozjaśnia wnętrze, ogrzewa Nas
krew krążącą burzy ...
przynosząc ulgę stęsknionej duszy ...


Komentarze: 3  |  Odsłony: 287

może raz na pozytywnie ? 2017-06-21

Wszędzie tyle polityki
Ciągłe zwady i krytyki
Słowo przeciwko słowu ...
Po co Nam te bijatyki ?
Mało mamy ich na codzień ?
Czy nie lepiej spojrzeć w niebo ?
Tam jest tyle jasnych gwiazd ...
A o brzasku, skoro świt
Słońca blask rozpromieni wszystkich Nas ...
Komentarze: 27  |  Odsłony: 552

w bezsenną noc 2017-06-17

Gdy brak snu
Zostaje pomarzyć
O nadchodzącym dniu 
W Jego objęciach  ...



Komentarze: 0  |  Odsłony: 257

Po latach 2017-06-15

zrozumiała, że żyjąc nie dla siebie a innych 
utraciła z oczu to co najważniejsze ...
własną tożsamość.
Dziś z trudem odbudowuje te lata
z miłością na nowo odkrytą 
 z miłością, która pomogła jej odnaleźć drogę
do szczęścia ...

1323777050_by_egipcjan_600.jpg
Komentarze: 0  |  Odsłony: 71

dla serduszka 2017-06-13


Dziś nietypowa prośba ...
pomagajmy n36.110.gif

www.siepomaga.pl/serce-miloszka
Big 215a496a d8de 4d2b aa7b ba780bfc31f3

Miłosz, 5 miesięcy

Wrodzona wada serca: serce jednokomorowe z zespołem heterotaksji i dekstrokardią

Gietrzwałd, warmińsko-mazurskie

Rozpoczęcie: 16 Maja 2017 
Zakończenie: 05 Lipca 2017

09 Czerwca 2017, 14:19 
Znamy termin operacji. Mamy bardzo mało czasu!

Nie sądziliśmy, że jest aż tak źle... Piątkowe badanie pozbawiło nas złudzeń - serce Miłoszka już nie daje rady. Jego tętnica płucna jest zwężona prawie w 100 %. Mamy bardzo mało czasu, by uzbierać pieniądze, za które kupimy życie naszego dziecka.

W obliczu tak złych wyników prof. Malec przyspieszył termin operacji, która uratuje serce Miłoszka. Ma się odbyć 10 lipca, a już 6 lipca musimy zjawić się na oddziale... Bardzo się boję, że nie zdążymy. Proszę, pomóżcie uratować serduszko Miłosza. Pozwólcie mu żyć...

Co boli najbardziej? Strata dziecka. Więc jak zatem można opisać cierpienie po stracie dwójki dzieci? A jeśli do tego dołożyć jeszcze śmiertelną chorobę trzeciego? Powiedzieć koszmar, to nic nie powiedzieć. Ale nie możemy się poddać i po prostu tkwić w otchłani cierpienia. Nie teraz, gdy Miłosz na nas liczy. Zrobimy wszystko, by został z nami. Jego siostrzyczka i braciszek w niebie na pewno trzymają kciuki… Pomóżcie nam, byśmy nie stracili naszego synka, pomóżcie wyleczyć jego serduszko...

Gdy straciłam pierwsze dziecko, córeczkę Hanię, wpadłam w rozpacz. Malutka urodziła się w 23 tygodniu ciąży, za mała i zbyt słaba, by przeżyć. Wszystko przez bakterię w drogach rodnych, która wywołała przedwczesny poród i zabiła moje pierwsze dziecko… Długo zajęło mi uporanie się ze stratą, a w moim sercu już na zawsze pozostanie pustka. Gdy po czterech latach znów zaszłam w ciążę, wróciła radość i nadzieja. Mogłam być matką! Jednak i ta nie trwała długo… Szymonek dopiero cztery miesiące rozwijał się we mnie, gdy okazało się, że mam polip. Wpadłam w panikę, bo przypomniały mi się straszne chwile, gdy straciłam Hanię. Pojechaliśmy do szpitala, ale lekarz wręczył mi tylko receptę i wysłał do domu. Zdążyłam tylko otworzyć drzwi, ściągałam buty, gdy poczułam przeszywający ból. Już wiedziałam. Czułam, że moje dziecko umarło…

Po tych dwóch tragediach straciłam nadzieję, że mogę być matką, a przecież niczego bardziej nie pragnęłam. I gdy prawie pogodziłam się z myślą, że nie będziemy mieli dzieci, stał się cud - zaszłam w ciążę! Ogromna euforia, ale też jeszcze większy strach. Bałam się, że to się znowu stanie, a trzeciej straty bym już nie przeżyła. Jednak ciąża rozwijała się prawidłowo, wszystkie wyniki były znakomite! Cieszyłam się, chociaż gdzieś w głębi nadal krył się lęk, jakieś złe przeczucie, które spędzało mi sen z powiek.

W 13 tygodniu ciąży USG wykazało nieprawidłowości. Lekarz zauważył, że pępowina, która łączy dzieciątko z moim ciałem ma zaledwie dwa, a nie jak powinna trzy, naczynia. Chociaż uspokoił nas, że to jeszcze nie świadczy o niczym złym, we mnie obudziły się lęki z przeszłości. Bałam się każdego następnego dnia i modliłam, żeby mój synek przeżył. Na kolejnym badaniu okazało się jednak, że jest wada serduszka - w ciele mojego nienarodzonego dziecka jest tylko jedna komora… Kolejni specjaliści potwierdzili złożoność wady i polecili wybrać jak najlepszy szpital, który po porodzie, w razie konieczności, będzie ratował życie Miłosza.

Trafiliśmy do gdańskiego szpitala i tam na świat przyszedł nasz syn. Gdy zobaczyłam jego malutkie, różowe ciałko, poczułam, co to znaczy prawdziwie szczęście. Prawie nie wierzyłam, że się udało, że po dziesięciu latach starań doczekaliśmy się ukochanego dziecka. Wiedziałam, że urodził się z chorym serduszkiem, ale wierzyłam, że teraz wszystko będzie dobrze. Przecież musi być, bo już wycierpieliśmy zbyt wiele…

Jednak los kolejny raz postanowił wystawić nas na próbę. W trzeciej dobie życia Miłoszek dostał częstoskurczu i kwasicy organizmu. Balansował na granicy życia i śmierci. Chyba tylko cud sprawił, że przeżył. Do dziś dziękuję za niego Bogu i pani doktor, która tak dzielnie opiekowała się synkiem. Jednak udało się, nasze marzenie się spełniło - jako dumni rodzice mogliśmy w końcu wrócić z naszym dzieckiem do domu. Zabraliśmy ze sobą także grubą teczkę dokumentacji medycznej, skierowań, zaleceń i recept lekarskich.

Miłosz ma bardzo chore serduszko, a saturacja spada z dnia na dzień. Czas jest naszym wrogiem, bo gdy synek rośnie, jego organizm jest coraz słabiej dotleniony. Niedługo będzie siadał, przewracał się na bok, w końcu będzie uczył się raczkować i chodzić. Dla jego jednokomorowego serca to za dużo - nie wytrzyma takiego obciążenia. Dlatego konieczna jest jak najszybsza operacja. Najlepsza i najbezpieczniejsza dla naszego synka jest operacja u profesora Malca w niemieckiej klinice. Kilka lat wcześniej inne dziecko z naszego miasta, z podobną wadą, przeszło zabieg w tej samej klinice - dzisiaj tamten chłopczyk prowadzi normalne, szczęśliwe życie: gra w piłkę, trenuje karate, jest sprawny i aktywny. Chcielibyśmy tego samego dla naszego Miłoszka.

Straciliśmy już dwoje dzieci, dlatego szukamy jak najbezpieczniejszego rozwiązania dla synka. Nie możemy dopuścić do nawet najmniejszego błędu, chcemy wykluczyć wszystkie zagrożenia. Profesor Malec uratował już tak wiele serduszek. Marzymy, by uratował także naszego synka. Koszt operacji, a więc koszt zdrowia i życia Miłosza, jest gigantyczny. Operacja jest wyznaczona na drugą połowę roku. Konkretny termin poznamy, gdy uzbieramy minimym 70% potrzebnej kwoty... Przysięgłam Miłoszowi, że się uda, że mamusia zrobi wszystko, by był zdrowy i szczęśliwy. Wierzę, że Hania i Szymonek czuwają nad nim i nad nami, dają nam siły do tej trudnej walki. Nie mogę się poddać, nie przeżyję kolejnej straty… Musimy go zatrzymać, dlatego błagamy Was o pomoc. Pomóżcie ocalić nasze dziecko, jedyny sens i cel mojego życia...

Komentarze: 3  |  Odsłony: 326

Strony: 31

1