Basic

Status związku: wolny(a)
Chcę grać z: kobiety, mężczyźni
Szukam: rozrywki
Znak zodiaku: waga
Urodziny: 1919-10-04
Rejestracja: 2013-04-08
"HOMO HOMIN LUPUS" Przyznaj się do wilczej krwi w swojej duszy i ujarzmij ją....
Punkty380Więcej
Następny poziom: 
Ilość potrzebnych punktów: 620
Ostatnia gra
Yatzy

Yatzy

Yatzy
3 minuty temu

Taki jest mój cel

2019-10-13       
Teraźniejszość akceptować taką, jaką jest
Wyrywać piękne chwile z niej
Zdać pozytywnie sensu życia test
To jest mój cel!
                Słyszę ulotny wiatru szept
                A ciszy boskiej wymiar ten
                Kreślą ósemki sennych mew
                I noc ramieniem otula mnie
Od nowa pokochać ludzi, świat
Czasami poznać goryczy smak
Z doświadczeń stworzyć kolię lat
To jest mój cel!
                Zbłądzić myślami w przeszłości trakt
                Esemesami przypomnieć się
                Z rzeczywistością zawrzeć pakt
                O bezpretensji wobec niej
                To jest mój cel!
 

           

Tylko nie: passe

2019-07-28       

Minęło. Nie łudź się, że powróci.
Zegarmistrz podkręcił czasu sprężynę.
W plecaku bilans przegranej smuci
I, w melancholii, wyczuwasz drwinę.
                Już uschły słowa, nocą szeptane--
                Bez wody uczucia, nie wzrośnie las,
                W który mieliście być wpasowani,
                W ten, tylko dla was, wymarzony czas.
A niech nie rośnie, nie twoja już sprawa.
Boskiego architekta, problem to jest.
Teraz twe miejsce -- rezerwistów ława,
Lecz nie określaj jeszcze losu: passe....

Wyświetliłam sobie

2019-07-01       
                                                                         (Proszę, nie mieszajcie fikcji z rzeczywistością....)
Wiesz, dziś rano sobie wymyśliłam,
Że Ciebie nie ma i nie było.
Że nawet wcale mnie nie uczyłeś,
Jak wstąpić, zanurkować w miłość.
                Nigdy, na palcu, nie nawijałeś
                Mych włosów mokrego kosmyka.
                Radośnie się też nie uśmiechałeś,
                Gdy grała, w nas, zmysłów muzyka.
Ja Ciebie nigdy nie całowałam
W oczy przymknięte i zmęczone,
Gdy po spełnieniu, rozplątywałam
Wilgotne ciała, wciąż sklejone.
                Kącika ust Ci też nie muskałam,
                By cieplej brzmiały twoje słowa.
                Aż wrócisz ze sklepu nie czekałam,
                By wtulić się, w Twój zapach, znowu.
Naprawdę nic nie było. Ja tylko
Ciebie, w mej głowie, wyświetliłam.
Cieszyłam się, przez czarowną chwilkę,
W rozbłyskach odczuć, mrzonek żyłam.
                Teraz idę aleją nadmorską
                Uśmiecham się do obcych ludzi.
                A łza, co nie schnie? -- To przecież kolczyk,
                Smutnych skojarzeń niech nie budzi....

Miłość na drzewie

2019-06-06       

Siedzimy na drzewie, blisko domu
Osłonięte przed popołudniowym słońcem
Zieloną parasolką z liści
Patrzymy na drogę, którą On zaraz nadejdzie
                Przyjażnię się z tym drzewem
                Czuję, jakbym z niego wyrosła
                Słucham opowieści o tajemnicach świata
                Zaobserwowanych z góry
Teraz rozmawiam z nim
W rytmie uskrzydlonych lotów ptasich
A słowa - liście szumiące -
Drżą jak błagalna modlitwa o pomyślność
                Ty przysłuchujesz się
                Z uśmiechem i kiwając głową
                Snujesz wizje szczęścia
Nagle popadasz w zadumę
                Patrzę ci prosto w oczy
                Mówię stanowczo -
Nie bądż złośliwa
Nie chowaj twarzy
W nadchodzącej, deszczowej chmurze
By za chwilę spaść ulewą łez
                Nie tym razem....

Ham muskura rahe hain / Wujkowi /

2019-05-18       
Szpitale przesiąknięte są
Oddechami zdrowiejących, cierpiących
I czekających na wyzwolenie
A przecież 
Człowiek powinien odchodzić
Wdychając świeże powietrze
                Chowam niepotrzebne łzy--
                Ciebie już  nic nie boli
Pytam--
Czy przebudziłeś się już
Na brzegu, tej drugiej, bliżniaczej
Rupnarayan River?
Czujesz wolność, która leci z wiatrem
Porusza wszystkim. co żyje
I rzuca, w proch roztarte
To, co należało do Ciebie?
                Siedzisz, zamyślony
                Na czerwonym lotosie oczekiwania
                Przyglądasz się
                Jak po rozległych przestrzeniach świata
                Tańczą syjamskie skorupy--
                Życie i śmierć
Milczysz i uśmiechasz się
                Main aapako nahin kah raha hoon - alavida
                Main tumase kah raha hoor - tum dekho....

Zagramy w "Oficjalnej Lidze Kości"?

2019-05-08       

Jest wielu zwolenników Yatzy.
Niektórzy, spośród nich, znaleźli swoje miejsce w Oficjalnej Lidze Kości. Są tu organizowane turnieje sezonowe, jak również okolicznościowe. Jest rywalizacja, dająca satysfakcję i nagrody, przyznawane za zdobycie premiowanych miejsc. Na skutek gier, w tym samym gronie, ludzie zbliżają się. Wytwarza się przyjemna atmosfera.
Niedawno przestała wyświetlać się strona OLK. Na skutek działań administratorki strony, została przywrócona, jednak, w dalszym ciągu, nie działa poprawnie.
Aby turnieje (obecnie zawieszone) mogły się odbywać, potrzebna jest, w celu naprawy, kwota 500 zł. 
Zatem zasadne jest, aby każda osoba, należąca do OLK, wpłaciła, na ten cel, przypadającą na nią sumę, czyli 16,20 zł.Suma niewielka.
Ale w tym momencie zaczynają się schody.
Gdyż, wydawałoby się, że przez lata wspólnego grania, rozmów, ludzie zżywają się, nabierają do siebie życzliwości i zaufania. 
Tymczasem osoby, zawiadomione o potrzebnej, dobrowolnej opłacie, reagują różnie. Większość, bez wahania, prosi o nr konta, aby dokonać wpłaty. Ale zdarzają się, też, bulwersujące sytuacje. Pytania - czy nie jest to, przypadkiem, próba naciągania metodą "na wnuczka", lub zwykłe oszustwo.
Absurdalne jest, że zarzuty padają pod adresem osoby, która tak wiele z siebie daje, poświęca swój czas, chce zapewnić porządek i komfort rozgrywek. 

Po prostu wstyd. Brak słów....

PS. Przepraszam administratorkę strony OLK, gocha.w.4, za zamieszczenie powyższego tekstu, bez jej zgody. Zwyczajnie, poniosło mnie....
      

Bądź, Barbaro....

2019-05-01       
    Była, odkąd sięgam pamięcią....
    Barbara - szczery uśmiech, życzliwość i akceptacja wszystkich i wszystkiego wokół. Umiejętność radzenia sobie, w każdej sytuacji.
    Barbara - wykrochmalona pościel, serwetki robione szydełkiem, pierogi z owocami, kakao z pianką, ciasto makowe.
    Barbara - moja matka chrzestna, o wiele bardziej znacząca, niż matka biologiczna.

    Wychowywana byłam dość rygorystycznie, metodą nakazów i zakazów. Nie wolno wychodzić na podwórko, bo przecież nieodpowiednie towarzystwo. Spacery, tylko z rodzicami. Powroty z imprez - do dwudziestej drugiej. Na plażę, lodowisko, czy na narty - tylko z ojcem. I ciągłe zwracanie uwagi na to, co wypada, a czego nie wypada. 
    Dzięki Barbarze, otwierały się nowe, radosne możliwości. Była Jej zgoda na brudzenie się, na zabawę w mokrym piasku, a nawet w kałuży. Na pokrzykiwanie, śpiewanie na ulicy. Było cmoknięcie w łokieć, stłuczony podczas zeskakiwania z roweru, zamiast tłumaczenia, że zawsze trzeba uważać. A także wspólne chichotanie i paplanie. To jej opowiedziałam o pierwszym, "poważnym" pocałunku. Jak to Jurek, kolega ze szkoły, zbliżył swoje usta do moich, chcąc mnie pocałować. Przymknęliśmy oczy, a on, nagle, głośno beknął. Unikał mnie, po ty incydencie, przez kilka tygodni. 
    W wielu sprawach Barbara doradzała mi, uczyła. Nie na zasadzie: jestem-starsza- więc wiem- lepiej. Po prostu luźna dyskusja. Jej zdanie, moje zdanie i wspólny wniosek.
    Moja chrzestna, to także skarbnica wiadomości, informacji, o okresie od około 1960 roku (urodziła się w 1950). Ze względu na, pełen humoru i dystansu, barwny sposób narracji, mogę Jej słuchać godzinami. Chłonę każde słowo i trzecim okiem widzę to, o czym mówi.

    Rodziców nie ma w Polsce, od prawie dwudziestu lat. Wyjechali, gdy osiągnęłam pełnoletność. Barbara, z powodzeniem, zastępuje ich. Jest naszym częstym gościem, domownikiem niemal. Stawia bańki, w przypadku przeziębienia. Robi przetwory. Pomaga, na różne sposoby i wspiera dobrym słowem. Uczestniczy w naszym życiu i trudno sobie wyobrazić istnienie bez Niej. 

    Jutro skończy 69 lat. Podarowałam Jej, z tej okazji, prezent, o jakim marzyła od długiego czasu, a zawsze stawało coś na przeszkodzie - wizyta u lekarza, dodatkowe, pilne tłumaczenie tekstu (z rosyjskiego), opieka nad dzieckiem sąsiadów, bo przecież obiecała. Ale teraz, nareszcie, udało się. Jedziemy razem, na ponad trzy dni, do Borów Tucholskich. Barbara będzie chodziła na długie, pachnące igliwiem, spacery, usiądzie przy grillu, opowie co ciekawego, może zaśpiewa. 

Teraz przygotowuje wspaniały, okazały tort. A, oprócz tego, ciasteczka owsiane. Te ciasteczka są tylko dla nas dwóch. Takie wspomnienie - gdy opowiadała o słodyczach, robionych w czasie kryzysu, a ja bardzo chciałam czegoś takiego spróbować. Zrobiła - z płatków owsianych, mleka, tłuszczu, cukru i kakao. Przepyszne.
                *    *    *    *                  *    *                 *    *    *    *
    Dziękuję Ci za wszystko. Kocham Cię.
    Żyj jak najdłużej i tak pięknie, jak dotychczas.
    Bądź z nami, Barbaro....

    

 

Zatrzasnąć drzwi i wrócić

2019-04-25       
Byłam, trwałam
Przetrwałam
Przeżyłam nawałnice
Zakręty, przekręty
Łatałam ten dziurawy most
Zwany życiem
Wyprzedzałam, zabiegałam
Z lewej, z prawej
Na wprost
Gotowa, wypoczęta
Nieomal, jak od święta
Żeby tylko nie nadepnąć
Nie obrazić, nie urazić
Czytać w myślach
Równoważyć
A, na wszelki wypadek
Przepraszać,  przepraszać
                Za co?
                Za życie, za bycie?
                Za przestrzeń, za oddech?
                Za co was, do diabła, przepraszać?!
Zatrzaskuję, z hukiem, drzwi
Po trawie idę boso
Nad wabiący, śpiewem ptaków, staw
Lśniący, wokół, rosą
Przystaję
Z ulgą oddalam
Wraz z dymem z papierosa
Minione koszmary
                Wracam do was wieczorem
                Krąży we mnie Energia Kundalini....
                

Odnajdziesz Go

2019-04-12       
Czy można lubić kamieniste plaże
Nieprzyjazne stopom?
                A przecież Ty wędrujesz
                Powstałym, jak za karę
                Traktem męczenników
                Gdzie trudno chodzić
                Po tych grochach porozrzucanych
Pochylasz głowę i patrzysz--
Kamienie, jeden niepodobny do drugiego
Tworzą swoistą układankę--
Różne oczy i rysy, skóry gładkie i poorane--
Bogactwo różnic w tłumie
                Ruchliwa woda miesza te obrazy
                Dostrzegasz Jego twarz
                Stajesz i uśmiechasz się
                Lecz wzory znów ulegają zmianie
                Powodując rozmycie kochanego oblicza
Ruszasz dalej
Wiesz, że Go ponownie odnajdziesz
Twoje serce śpiewa nadzieją
Nie odczuwasz zmęczenia, ani bólu stóp
                Poprzez szum morza
                I oklaski kamyków, po każdej fali
                Słyszysz jego przywołujący szept....

Bezwstydnie się napawajmy

2019-04-05       
W tym samym miejscu i czasie
Dwa światy stworzyły wspólną przestrzeń -
Stoimy naprzeciwko siebie
Doświadczając się niepowtarzalnie
                Nie planujmy niczego na serio
                Dzieli nas niedomówień zbyt wiele
                Nie zlejemy się do końca w jedno
                Choć jesteśmy z bliźniaczych cegiełek
Nim ostatecznie rozejdą się nasze miejsca i czasy
Bezwstydnie się sobą tylko napawajmy....

Strony: 10