humbakuk

 
Rejestracja: 2020-10-20
Punkty86Więcej
Następny poziom: 
Ilość potrzebnych punktów: 114
Ostatnia gra
Pool Live Pro

Pool Live Pro

Pool Live Pro
3 godziny temu

W pogoni za barbarzynką

Intrygujący - jest to najbardziej adekwatne słowo do opisania sytuacji którą chciałbym przedstawić na "łamach". Ale po kolei. Przeczytałem na tutejszym "blogowisku" wpis Capone, treść oczywiście nawiązuje do jakże gorącego tematu w dniach bieżących. Do treści "newsa" autor dołączył jakże wymowne zdjęcie. no i byłoby wszystko ok... Tylko właśnie. Jak zwykle, czy to z nudów, czy to z chęci podzielenia się "eksperckim" komentarzem... Barbara snuje swoje wnioski. Barbara na zdjęciu zauważyła Aymana al-Zawahiriego, lecz nie rozpoznała swojego "szefa" (pracownik edukacji winien go znać). Cóż za nietakt. Mniemam, że gdyby Barbara była choć odrobinę dociekliwa jak Robert Langdon odkryłaby w lot tajemnicę. Ale gdzież tam! Chciałem wyjaśnić całą sytuację i w te pędy piszę wiadomość do mieszkanki kolonii obok Fułek... Cisza... Zero reakcji. Położyłem to na karb  braku rozumienia Barbary (Barbara z greki to barbarzyńca), więc uznałem że łatwiejsze będzie wyjaśnienie w formie werbalnej, osobiście. Wsiadłem w swojego trabanta i migiem ruszyłem do Fułek.

I co? I jajco... Zasięgnąłem języka u tubylca i okazało się że Barbara ruszyła na eskapadę po wybrzeżu. Powiedziałem sobie - A niech tam, niech stracę. Trampek jara niewiele, to pojadę.
Choć to ponad 300 km lecz dla mojego Trampusia to pestka, wstawiłem silnik od bejcy piątki więc śmiga jak amfibia Pana Samochodzika. Dacie wiarę? 1.5 h i byłem na wybrzeżu.-Tylko czy ja Barbarę spotkam w gąszczu tylu luda? Troszkę zrezygnowany zacząłem dreptać po Trójmieście i...Kurza twarz, w mordę jeża, patrzę i nie wierza!

Siedzi taka kobita "barbarzynka" wypisz wymaluj i zbiera kasiorę by ruszyć w drogę do domu. Była lekko zawoalowana lecz jako "absolwentka Studiów Bliskowschodnich" była rozpoznawalna. Chciałem zagaić i jej wytłumaczyć że popełniła lapsus w komentarzu na blogu Capone lecz... Nie uwierzycie! Cały ten swój majdan pod pazuchę i dzida! Normalnie został tylko tuman kurzu. Myk, myk i tyle ją widziałem. Tuman niczym po strusiu pędziwiatrze doprowadził mnie nad na drugą mańkę Motławy vis a vis Żurawia. Patrzę a "barbarzynka" stoi! Jest! Kurczowo trzyma się relingu na Sołdku. Krzyczałem -Barbarzynko zejdź po trapie! Ona nic! No to zacząłem machać sznurkiem, myślałem że Sołdek zacznie podrygiwać i łona wyskoczy.

Tylko że... Wypadła... Do Motławy. Jak Wanda co niemca nie chciała i dała nura do Wisły. Może ruszyła wpław? Nie wiem, bo tyle ją widziałem. Problem że nadal jestem zaintrygowany "barbarzynką", no bo jak w takim czadorze dopłynie gdziekolwiek?