irenazgornej

Rejestracja: 2014-04-23
Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić. Nie idź przede mną, bo mogę za Tobą nie nadążyć. Idź obok mnie i bądź moim przyjacielem.
Punkty62Więcej
Do utrzymania poziomu: 
Ilość potrzebnych punktów: 138
Ostatnia gra

Jak jeden kolega żyrandol wieszał - historia prawdziwa (ponoć) relacji jego żony.:

2019-07-17       

Wczoraj namówiłam wreszcie swojego męża aby kupić abażur z kryształów (to co wisi z lampami na suficie), baaardzo drogi (pół roku zbieraliśmy).

Pojechaliśmy do sklepu, kupiliśmy abażur, na skrzydełkach szczęścia popędziliśmy do domu,ale po drodze kupiliśmy butelkę koniaku (trzeba nowy zakup tego, tamtego,no obmyć). Siedliśmy przy stole, najpierw strzeliliśmy po 50, potem powtórzyliśmy,no i mówię do swojego męża:

a może powiesimy od razu ten abażur? No i mąż, lub z powodu koniaku, lub widząc moje szczęście zgodził się. Postawiliśmy krzesło, na krzesło taboret mały, mój mąż wspiął się na tą piramidę, a mi kazał go zabezpieczać. Stoję taka szczęśliwa, obserwuję jak mój orzeł pod sufitem majstruje (a on był,nie wiem po co w szerokie bokserki ubrany), przenoszę wzrok niżej, i co ja widzę z tych sympatycznych bokserek wypadło mu jedno jajeczko, no i ja, taka rozczulona tym widokiem, lekko pstryknęłam paluszkami po tym jajeczku. Mój tygrys w jednej sekundzie runął w dół z tej estakady wraz z abażurem, który rozbił się całkowicie na małe kawałki. Ale zaraz zerwał się na równe nogi i z ostatkami abażuru w rękach podskoczył do mnie... Myślałam, że mnie zabije, a on mówi:

- Kur....a ! Ale mnie prądem pier.....ęło, aż do jąder doszło, dobrze,że nie na śmierć

Mężczyźni, w przeciwieństwie do kobiet,nie lecą na kasę.

2019-07-13       
Facet miał trzy przyjaciółki i w którymś momencie musiał się zdecydować,którą z nich poślubić.Dlatego postanowił zrobić test.Każdej dał po 4 tys i czekał co będzie.Pierwsza przyjaciółka poszła do sklepu,kupiła sobie suknię,buty,piękny kapelusz.Poszła do fryzjera,solarium,kosmetyczki.Wraca i mówi:chcę być najpiękniejsza,ponieważ Cię kocham! Druga przyjaciółka poszła do sklepu.Kupiła strój piłkarski,telewizor,wideo i tysiąc puszek piwa.Wraca i mówi: To moje prezenty dla Ciebie,ponieważ Cię kocham!Trzecia przyjaciółka,zainwestowała.W krótkim czasie  zarobiła 250%.Pieniądze znów zainwestowała i tak je pomnożyła,że dorobiła się wielkiego majątku.Wraca i mówi:Ja te pieniądze zainwestowałam i zarobiłam tyle,aby wystarczyło na naszą wspólną,szczęśliwą przyszłość.ponieważ Cię kocham!Facet był zachwycony wszystkimi przyjaciółkami. Przemyślał wszystko za i przeciw i......ożenił się z tą,która miała największe cycki. Morał: mężczyźni, w przeciwieństwie do kobiet,nie lecą na kasę.

Pamiętaj, dokąd chcesz dojść w swoim życiu, bo może już tam jesteś!

2019-07-01       

Pewnego razu łódź przybiła do malej meksykańskiej wioski. Amerykański turysta podziwiając ryby złowione przez meksykańskiego rybaka zapytał ile czasu zajęło mu ich złapanie.

- Niezbyt długo - odpowiedział Meksykanin

- W takim razie, dlaczego nie zostałeś na morzu dłużej żeby złapać więcej takich ryb? - zapytał Amerykanin.

Meksykanin wyjaśnił, że ta mała ilość spokojnie wystarczy na potrzeby jego i całej jego rodziny.

- A co robisz z resztą wolnego czasu? - zapytał Amerykanin.

- Długo śpię, potem złowię kilka ryb, bawię się; ze swoimi dziećmi, spędzam sjestę ze swoja żoną. Wieczorami wychodzę do wioski i spotykam się z moimi przyjaciółmi, wypijamy kilka drinków, gramy na gitarze, śpiewamy piosenki. Żyję pełnym życiem...

Amerykanin przerywa. - Ukończyłem studia MBA na Harvardzie, myślę, że mogę Ci pomóc. Powinieneś zacząć łowić ryby dłużej każdego dnia. Możesz zacząć sprzedawać ryby skoro będziesz łowić ich więcej. Mając dodatkowy przychód możesz kupić większą łódź. Za dodatkowe pieniądze, które przyniesie Ci większa łódź możesz kupić druga łódź i trzecią i tak dalej aż będziesz miał całą flotę statków. Zamiast sprzedawać swoje ryby pośrednikom będziesz mógł negocjować bezpośrednio z przetwórniami i może nawet otworzysz swoją własną fabrykę. Będziesz mógł wtedy opuścić tą małą wioskę i przeprowadzić się do Mexico City, Los Angeles albo nawet do Nowego Jorku! Stamtąd będziesz mógł kierować' swoimi interesami.

- Ile czasu mi to zajmie? - zapyta Meksykanin.

- Dwadzieścia, może dwadzieścia pięć lat - odpowiedział Amerykanin.

- A co później?

- Później? Wtedy dopiero się zacznie - odpowiedział Amerykanin, uśmiechając się - Kiedy twój biznes będzie naprawdę duży, możesz zacząć sprzedawać akcje i robić miliony!

- Miliony? Naprawdę?... A co potem?

- Potem będziesz mógł przejść na emeryturę, mieszkać w małej wiosce na wybrzeżu, długo spać, bawić się z dziećmi, łowić czasami ryby, spędzać sjestę ze swoją żoną i spędzać wieczory bawiąc się ze swoimi przyjaciółmi...

Morał tej historii: Pamiętaj, dokąd chcesz dojść w swoim życiu, bo może już tam jesteś!

Nowoczesne podejście.

2019-06-25       

Za górami, za lasami żyła sobie piękna, niezależna, pewna siebie księżniczka. Pewnego razu natrafiła na żabę siedzącą na kamieniu i przyglądającą się brzegom nieskazitelnie czystego stawu w pobliżu jej zamku. Żaba wskoczyła księżniczce na kolana i powiedziała:
- Piękna Pani, byłem przystojnym księciem, aż pewnego razu zła wiedźma rzuciła na mnie urok. Jednakże jeden Twój pocałunek wystarczy abym znów stał się młodym, żwawym księciem, jakim byłem przedtem. Wtedy, moja słodka, weźmiemy ślub i będziemy razem z moja matka gospodarować w tym zamku. Tam będziesz przygotowywać mi posiłki, prać moje ubranie, rodzić mi dzieci i będziemy żyli długo i szczęśliwie...
Tego wieczoru, przygotowując kolację, przyprawiając ją białym winem i sosem śmietanowo-cebulowym, księżniczka chichocząc, cichutko pomyślała:
- No ......, nie sądzę...

I dalej przewracała skwierczące na patelni żabie udka w panierce

I tak jest

2019-06-18       

Bóg stworzył osła i rzekł do niego: Ty będziesz osłem. Będziesz od rana do wieczora pracował i ciężkie rzeczy na swoich plecach nosił. Będziesz jadł trawę i będziesz mało inteligentny. Będziesz żył 50 lat.
Na to odparł osioł: 50 lat tak żyć to dużo za dużo. Daj mi proszę nie więcej jak 30 lat.
I tak było.

Następnie Bóg stworzył psa i powiedział do niego: Ty będziesz psem. Będziesz pilnował dobytku ludzi, których będziesz oddanym przyjacielem. Będziesz jadł to, co człowiekowi z jedzenia zostanie i żył będziesz 25 lat.
Pies odpowiedział: Boże, 25 lat takiego życia to za dużo. Daj mi nie więcej jak 10 lat życia.

I tak było.

Później stworzył Bóg małpę i rzekł do niej: Będziesz małpą. Masz skakać z drzewa na drzewo i zachowywać się jak idiota. Masz być wesoła i żyć 20 lat.
Małpa rzekła: Boże, 20 lat żyć jako klown świata to za dużo. Proszę, daj mi nie więcej jak 10 lat.
I tak było.

W końcu Bóg stworzył człowieka i powiedział do niego: Ty będziesz człowiekiem, jedyną racjonalnie myślącą istotą, która będzie zamieszkiwać ziemię. Będziesz używał swojej inteligencji, ażeby podporządkować sobie inne stworzenia. Będziesz panował na ziemi i żył 20 lat.
Na to powiedział człowiek: Boże, bycie człowiekiem tylko 20 lat to jest mało, Proszę daj mi te 20 lat, które osioł odrzucił, 15 psa i 10 małpy.

I tak się Bóg postarał, że człowiek 20 lat żyje jak człowiek, później 20 lat jak osioł od rana do wieczora haruje i ciężkie rzeczy nosi. Potem ma dzieci i 15 lat żyje jak pies. Opiekuje się domem i je to co mu rodzina zostawi. Później na starość żyje 10 lat jak małpa. Zachowuje się jak idiota i zabawia swoje wnuki.

Do eleganckiego sklepu perfumeryjnego w Londynie wchodzi (K)klient.

2019-06-12       


(S)sprzedawca podchodzi do niego i pyta uprzejmie:
S - Czego pan sobie życzy?

K - Chciałbym kupić mydło.
S - Ależ proszę bardzo. Tu mamy świetne, wspaniałe mydełka. Pachną niezwykle, nie toną w wodzie, zawierają balsam, są półprzejrzyste...
K - Ile kosztuje to mydło?
S - Trzy funty.
K - Nie ma pan czegoś tańszego?
S - Oczywiście. Klient nasz pan. Tu mamy mydełko, też nie tonie, ślicznie pachnie, luksusowe...
K - Ile kosztuje?
S - Dwa i pół funta.
K - Jednak wolałbym coś tańszego.
S - Ależ proszę bardzo. Klient nasz pan. Niech pan spocznie. Może trochę kawy? O, proszę bardzo (podaje kubek). Tutaj mamy bardzo dobre mydła toaletowe, pachnące, we wszystkich kolorach.
K - Jak drogie?
S - Półtora funta.
K - A jeszcze coś tańszego?
S - Proszę bardzo. Może cygaro? Proszę (podsuwa pudełko cygar). Te mydełka tutaj dobrze się pienią, całkiem przyzwoicie pachną...
K - Ile?
S - Pół funta.
K - Za drogie.
S - No cóż, mamy jeszcze coś na zapleczu (biegnie i przynosi podłużny kawałek szarego mydła).
K - Ile to kosztuje?
S - Dziesięć pensów.
K - Świetnie. Poproszę połowę kostki.
S - Proszę uprzejmie. Klient nasz pan. (znika na chwilę i przynosi dwa małe, eleganckie pakuneczki)
K - (zdumiony) Ale ja prosiłem tylko połowę kostki.
S - Jest, o proszę uprzejmie, tu kawałek mydła (podaje jeden pakuneczek). A tu prezent od firmy.
K - Naprawdę? Jak miło! Dla mnie? A co to takiego? (bierze drugi pakuneczek)
S - Prezerwatywy, żebyś się ..... nie rozmnażał.

Co kobieta robi w domu przez cały dzień ?

2019-06-07       


Ojciec wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi przed domem, ciągle ubrana w piżamy i bawi się w błocie wśród pustych pudełek po chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta żony były otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie było najmniejszego śladu po psie. Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan.

Lampa leżała przewrócona, a chodnik zawinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju głośno grał telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona zabawkami i różnymi częściami garderoby. W kuchni nie było lepiej: w zlewie stała góra naczyń, resztki śniadania były porozrzucane po stole, lodówka stała szeroko otwarta, psie jedzenie było wyrzucone na podłogę, stłuczona szklanka leżała pod stołem, a przy tylich drzwiach była usypana kupka z piasku.

Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał swojej żony. Zaniepokoił się, że może jest chora, albo że stało się coś poważnego. Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa woda.

Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane między tym wszystkim, a lustro i ściany były wymalowane pastą do zębów. Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę, leżącą na łóżku w piżamie i czytającą książkę. Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i zapytała jak mu minął dzień. Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał:

- Co tu się dzisiaj działo?

Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:

- Pamiętasz, kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz mnie, co ja do cholery dziś robiłam?

- Tak - odpowiedział z niechęcią.

- Więc dziś tego nie zrobiłam...

Jaki zawód taki sex

2019-05-30       

DENTYSTA- Szerzej, szerzej, chwileczkę i już po bólu!

FOTOGRAF- Nie ruszać się, proszę o przyjemny wyraz twarzy, skończone.

ZEGARMISTRZ- O, co ja widzę, ktoś tu już przede mną majstrował!

GINEKOLOG- Zajrzę do pani jeszcze.

ANESTEZJOLOG– Na pewno nic nie poczujesz, a po wszystkim cię obudzi.

TYNKARZ– Zaciera tylko jedną ręką.

MURARZ– Cegła na cegłę i dużo zaprawy.

BLACHARZ– Wszystko ma wykute na blachę.

MECHANIK– Umie tylko grzebać w podwoziu.

INFORMATYK– Nie rusza się z miejsca, tylko pracuje joystickiem.

BIZNESMEN– Zrobi dla ciebie wszystko – to tylko kwestia ceny.

KURIER– Dobrze, ale stanowczo za szybko.

FRYZJER– Wytnie Ci ostry numerek.

PEDIATRA– Traktuje cię jak dziecko.

CHIRURG– Rżnie ostro, aż krew się leje.

KAMERZYSTA– Lubi patrzeć.

MALARZ– Macha pędzlem i chlapie wszędzie.

HYDRAULIK– Przepchnie każdą, starą rurę.

ELEKTRYK– Chwilka i po spięciu.

KIEROWCA– Zawsze wybiera tą samą, sprawdzoną trasę.

STOLARZ– Hebluje tylko płaskie deski.

KRAWIEC– Zauważy każdą dziurkę.

NAUCZYCIEL– Po wszystkim wystawi ci ocenę.

PSYCHOLOG– Położy cię na kozetce i chętnie wysłucha.

SAPER– Zwraca uwagę na wszystkie miny.

POETA– Dla niego liczą się przeżycia duchowe.

PILOT– Wszystkie przeleci!

MASAŻYSTA– Wszystko robi rączkami.

LOGOPEDA– Najlepiej operuje językiem.

POLICJANT– Zawsze przygotowany do akcji

ŻOŁNIERZ- Zawsze strzela celnie

SPORTOWIEC– 10 pompek, 4 brzuszki, najważniejsze są cycuszki

DETEKTYW– Zagląda do każdej dziury

GÓRNIK– Działa po ciemku i wali na oślep

NUREK GŁĘBINOWY– Głęboka penetracja to jego specjalność

KUCHARZ– Pieprzy ostro i delektuje się smakiem.

Usłyszane

2019-05-25       

Trzy staruszki chciały wypożyczyć łódkę. Jednak nie miały karty pływackiej

Poszły wiec do ratownika by wyrobić sobie taki dokument. Ratownik nie był do końca przekonany, czy sobie babcie poradzą, one jednak nalegały.

Pierwsza do wody wskoczyła 60-latka i z dużą prędkością przepłynęła odległość miedzy bojami.

-jak pani to zrobiła?

-byłam mistrzynią Europy!

po chwili do wody wskoczyła 70-latka. Przepłynęła te sama odległość jeszcze szybciej.

- nie wierze, jak to możliwe?

- kiedyś byłam mistrzynią świata!

Na koniec wskoczyła 80-latka i przepłynęła ten sam odcinek najszybciej.

Ratownik przeciera oczy ze zdumienia:

Jeśli jedna z pań była mistrzynią Europy, a druga świata, to pani kim była?

- byłam prostytutka w Wenecji i nie miałam gondoli. :))

Nguyen Dong z Wietnamu

2019-05-22       

Pierwszego dnia szkoły, przed rozpoczęciem lekcji, nauczycielka przedstawia klasie nowego ucznia:
- To jest Nguyen Dong z Wietnamu. Od dziś będzie waszym kolegą.
Lekcja się zaczyna. Nauczycielka mówi:
- Zobaczymy, ile pamiętacie z historii Polski. Kto wypowiedział słowa: "Mieczów ci u nas dostatek"?
W klasie cisza jak makiem zasiał, tylko Nguyen podnosi rękę i mówi:
- Władysław Jagiełło do posłów krzyżackich przed bitwą pod Grunwaldem, lipiec 1410.
- No i proszę, nie wstyd wam? Nguyen jest Wietnamczykiem, a historię Polski zna lepiej niż wy.
Czy chcecie udowodnić, że "Polak przed szkodą i po szkodzie głupi". No, jaki poeta to napisał?

Znowu wstaje Nguyen.
- Jan Kochanowski w pieśni o spustoszeniu Podola, 1586.
Nauczycielka z wyrzutem spogląda na uczniów. W klasie zapada cisza. Nagle słychać czyjś głośny szept:
- Bierz dupę w troki i s*****alaj do swojego gównianego kraju.
- Kto to powiedział?! - krzyczy nauczycielka, na co Nguyen podnosi rękę i recytuje:
- Józef Piłsudski do generała Michaiła Tuchaczewskiego na przedpolach Warszawy, sierpień 1920.
W klasie robi się jeszcze ciszej. Słychać tylko, jak ktoś mruczy pod nosem:

-Możesz mnie pocałować w dupę.

Nauczycielka, coraz bardziej zdenerwowana:
- Przesadziliście. Kto tym razem?

Znów wstaje Nguyen.
- Andrzej Lepper do Anety Krawczyk na IV krajowym zjeździe Samoobrony, Warszawa, styczeń 2004.
Tego jest już za wiele nawet dla nauczycielki. Biedna kobieta opada na krzesło, jęcząc:
- Boże, daj mi siłę, bo zaraz zwymiotuję.
Nguyen, nie czekając na pytanie:
- Papież Jan Paweł II na widok pielgrzymki Rodziny Radia Maryja, plac św.Piotra w Rzymie, marzec 1994.
Nauczycielka traci panowanie nad sobą. Ostatkiem sił rzęzi:
- Niech ktoś zabierze stąd tę kupę gówna.
Nguyen, niczym niezrażony:
- Borys Jelcyn, wskazując na Aleksandra Kwaśniewskiego po spełnieniu dziesiątego toastu na oficjalnym obiedzie na Kremlu w Moskwie, czerwiec 1998.
Nauczycielka mdleje. Jeden z uczniów mówi ze zgrozą:
- Jezu, to dopiero lachociąg!
Nguyen reaguje natychmiast:
- Prałat Henryk Jankowski, oceniając wysiłki ministranta Mariusza Olchowika po każdej mszy w kościele św. Brygidy w Gdańsku w latach 1998-2002.
Klasa podnosi dziki wrzask. Po chwili drzwi się otwierają i wbiega wkurzony dyrektor:
- Co wy, do diabła, wyprawiacie?! Takiej bandy debili jeszcze w życiu nie widziałem!
Na co Nguyen:
- Nicolas Sarkozy do polskiej delegacji, szczyt Unii Europejski w Brukseli, październik 2008.

Strony: 4