BRUNETKA356

 
Szukam: rozrywki
Znak zodiaku: strzelec
Urodziny: 11-25
Rejestracja: 2004-08-27
☚Z czasem uświadamiasz sobie,że nie chodzi o motyle w brzuchu...tylko o spokój w sercu ¯\_(ツ)_/¯
Punkty103Więcej
Następny poziom: 
Ilość potrzebnych punktów: 97

Może być szał ciał

2019-04-09       

Są tu jacyś chętni na darmowy lot luksusowym helikopterem (max. 5 osób)?

Cała impreza zaczyna się w sobotę rano. Start z Warszawy. Najpierw przelot do Londynu, gdzie jemy śniadanie i mamy godzinę na zakupy. Potem przelot do Dublina, skąd lecimy do Paryża i jemy późny lunch na szczycie wieży Eiffle'a.... n4.gif?v=122
Z Paryża szybki "skok" do Berlina na kolację i z Berlina wracamy nocą do Warszawy.
Jeśli jesteś zainteresowana/y, napisz mi priv.

W pierwszej kolejności przyjmuję zgłoszenia od osób posiadających helikopter, bo bez tego jakby nici z imprezy. n4.gif?v=122n34.gif?v=122


Pomożecie???

2016-06-09       
Pomożemy!!!
Otóż, jest  sprawa....
Mój  znajomy  ma  dwa  bilety  na mecz  Polska - Niemcy  na  Euro 2016.  Zupełnie  biedaczek  zapomniał. że  w  ten  sam  dzień  bierze  ślub!
W  związku  z  powyższym, czy  ktoś  nie  chce  kupić   garnituru   w  rozmiarze  54???
Gdyby ktoś  z   szanownego  grona  tutaj  reflektował  na  owy  garniturek , to  proszę  zostawić  wiadomość  na sekretarce.
Ze  swojej  strony  dorzucę   gozdzik  do klapy 
n4.gifn17.gif

                                                    b5f883169d7e6e73.jpg

Bo ważny jest tok rozumowania!!!

2016-04-06       

wiem, że dużo już tego w sieci...ale jeśli ten blog zmieni tok rozumowania chociaż jednej osoby...to warto!

"Jestem matką trojga dzieci. Jedno zdrowe, grzecznie wyprodukowane i urodzone po ślubie. Drugie, no cóż, klasyfikowało się do aborcji, bo ma zespół Downa. Trzecie, to efekt czyjejś decyzji o nieaborcji, czyli zaadoptowane jako niemowlę. Nigdy aborcji nie miałam, ale z racji niezwykłych dzieci, które mam, co nieco o sprawach okołoaborcyjnych wiem. Mam też inne doświadczenie, które upoważnia mnie do wypowiedzi w tej sprawie: 11 lat temu, razem z Papieżem Janem Pawłem II umierało moje nienarodzone dziecko.

Świadomie izoluję się od mediów. Nie nasiąkam żadną propagandą. Nie słucham, nie oglądam i nie wypowiadam się w sprawach politycznych. Jedyne co odbieram to Facebooka, którego też porządnie okroiłam ze znajomych, którzy lubują się w aferach państwowych i innych negatywnych przekazach. Ale tym razem polityka weszła mi tam, gdzie nie powinna. Tego co się dzieje teraz nie mogę pozostawić bez odpowiedzi, bo czuję się patriotką, a patrioci jednak walczą, gdy kraj okrywa hańba. A ta hańba dotyczy nie tylko Polek, ale całego nowego pokolenia małych, niechcianych, okaleczonych, upośledzonych i porzuconych Polaków. I to w ich imieniu przemawiam, bo kobiety potrafią same o siebie zawalczyć. Dzieci nie.

Szanowni Duchowni i Politycy,

Szanuję Wasze poglądy, Wasze prawo do wolnej wypowiedzi, zgodnej z Waszym sumieniem. Szanuję Was jako ludzi. Wierzę, że nie chcecie źle. Więcej, wierzę, że chcecie dobrze, bo w głębi duszy jesteście dobrymi ludźmi. Dlatego chciałam Wam opowiedzieć o kilku sprawach, które pomogą Wam podejmować dobre decyzje.

11 lat temu, razem z naszym ukochanym Janem Pawłem II umierało moje II-gie dziecko. Ciąża była młoda, zaledwie kilka tygodni. Czekałam na nią (albo jego) 4 lata. W tym czasie wykupiłam cały krajowy zapas testów owulacyjnych i ciążowych. W kwietniu 2005 roku leżałam przed telewizorem z nogami zawiązanymi na supeł. Skurcze przeszywały moje podbrzusze. W internecie rozpaczliwie szukałam uzasadnienia tego co przeżywam. Czytałam o „układaniu się” płodu, co może powodować krwawienie i skurcze. Mój płód jednak nie żył. Nigdy żadne USG nie odnotowało bicia jego serca, choć obecność zarodka, owszem tak. Za to ja odnotowałam bicie mojego serca dla dziecka w moim brzuchu. Za każdym razem, kiedy szłam do toalety i zmieniałam przesiąkniętą krwią podpaskę, miałam nadzieję, że jakimś cudem moje dziecko przeżyje, że będzie dane mi je urodzić. Niestety Bóg chciał inaczej. Poroniłam. Moje dziecko miałoby dzisiaj lat 10. Nie ma, bo go nie ma. Jego strata była dla mnie niewyobrażalnym bólem, przy którym bóle porodowe, to czysta przyjemność. I teraz, w obliczu takiej straty i takiego cierpienia mogłabym zostać oskarżona o umyślne spowodowanie śmierci mojego nienarodzonego dziecka, o umyślne wywołanie poronienia. Moja sprawa byłaby badana, a ja w mojej żałobie poddana serii podchwytliwych pytań. Motyw do domniemanej aborcji znajdzie się zawsze: może nie miałam czasu na kolejne dziecko, bo firma właśnie odnosiła sukcesy, może uznałam że jedno dziecko wystarczy, może nie chciałam rozciągniętego brzucha i wyciągniętych cycków. Pewnie mogłabym tak długo, bo wyprodukować absurd nie jest trudno. Trudno natomiast żyć ze świadomością, że moje dziecko ze mnie wypłynęło, a ja nawet nie byłam pewna kiedy. Takiej kobiecie należy się wsparcie, nie przesłuchanie.

Niecałe dwa lata później urodził się Krystian. Pół godziny po porodzie dowiedziałam się, że ma zespół Downa. Gdybym dowiedziała się kilka miesięcy wcześniej miałabym prawo do aborcji. Nie wiem co bym zrobiła. Szczerze mówię, że nie wiem. Ale Bóg (nie kościół, ani żaden polityk) chciał, żebym urodziła, bo tej informacji nie miałam. Dzisiaj dziękuję Bogu za tę niewiedzę, bo wchodzenie w jego kompetencje byłoby ponad moje siły. Krystian żyje, kocham go i jestem wdzięczna za wszystko czego z nim doświadczam, ale życie z nim nie jest łatwe. Nie każdy chce, nie każdy się zdecyduje, nie każdy zaakceptuje. I tu nasuwa się bardzo ważna kwestia. Zmuszanie kobiety do donoszenia chorego dziecka… Szanowni Państwo, pomyślcie przez chwilę o dziecku, które tak bardzo pragniecie ratować! Takie dziecko potrzebuje podwójnej dawki miłości, 100% więcej cierpliwości, a 500 zł miesięcznie nie starczy nawet na waciki. Dzieci chore i upośledzone potrzebują czułości, miłości, akceptacji i ogromnej ilości środków finansowych. Wyobraź sobie szanowny Panie Pośle, że ktoś Cię zmusza do adopcji takiego dziecka. Po prostu nakaz Prezesa. Popierasz partię, przyjmujesz upośledzone dziecko pod dach. Musisz. Nikt Cię nie pyta. Księże Proboszczu, Pan również. Już jutro maleńka dziewczynka z wodogłowiem i rozszczepem kręgosłupa wyląduje u Księdza na plebanii. Nie ma, że nie chcę, nie mogę, nie umiem. I co teraz? Czy sądzicie, że będziecie kochać, troszczyć się i walczyć o lepszy byt tego maleństwa, czy zaczniecie się modlić, tak modlić, żeby umarło. Będziesz, kochany Pośle z obrzydzeniem zmieniał pieluchy i to dopiero wtedy, gdy kupa będzie się wylewała. Zaraz, jakie pieluchy, o czym ja mówię. Worki na odchody, bo to dziecko się nie wypróżnia. Ma dziury w swoim ciele w odpowiednich miejscach i przytwierdzone worki, które trzeba regularnie wymieniać. I tak już na zawsze, aż do śmierci Twojej lub Jego. Coś o tym wiem, bo kilkakrotnie z Krystianem w szpitalu przebywałam podczas, gdy jego dziura w brzuchu była najpierw robiona, a dwa lata później zaszywana. Widziałam dzieci, które wyglądały świetnie od szyi w górę, ale pod kocykiem krył się prawdziwy koszmar. No więc? Jak się żyje z takim nakazem, z takim wyrokiem? Zakaz aborcji, to taki właśnie wyrok.

Kochani Panowie, wielu z Was ma córeczki. Takie najukochańsze, najcudowniejsze córusie tatusia. Gdy córeczka ma 12 lat wysyłacie ją na obóz językowy, a tam, koledzy ze starszej grupy przemycili alkohol, wypili, zaszumiało, weszli do pokoju Waszej Księżniczki i brutalnie zgwałcili. Córeczka w szoku i … w ciąży. Musi donosić, bo usunąć NIE WOLNO. Rodzi, zabieracie do domu i każdego dnia obserwujecie to nasienie gwałciciela. Czy to dziecko jest winne? Nie. Ale czy zgwałcone dziecko będzie w stanie kochać, troszczyć się i całować z czułością owoc gwałtu. Nie sądzę. Podejrzewam, że cała Wasza rodzina będzie odnosiła się do tego dziecka z nienawiścią, pogardą i wrogością. I co to uratowane przez Waszą ustawę, niewinne dziecko będzie czuło? Na jakiego człowieka wyrośnie?

No tak, ale można oddać do adopcji i jak to któryś mądry polityk stwierdził, kolejki po takie dzieci już zapewne stoją. Po pierwsze większość nie odda, bo nasze społeczeństwo potępia matki, które zrzekają się swoich dzieci. Kobieta, która pozostawia dziecko w szpitalu nie ma wytatuowane na czole, że owo dziecko jest dzieckiem oprawcy. Jest z góry traktowana jak wyrodna i wredna matka, potwór, dewiantka, bo nie chce swojego dziecka. No więc nie odda, a jeśli nawet zbierze w sobie wystarczająco dużo siły by się zrzec przy porodzie, to takie dziecko ma marne szanse na adopcję. Procedura adopcyjna mojej córki trwała dwa lata. W tym czasie trochę się dowiedziałam, trochę widziałam, trochę słyszałam. Ośrodek adopcyjny musi poinformować potencjalnych rodziców o wszystkim co sam wie na temat dziecka. No i jak myślicie, ile osób będzie chciało owoc gwałciciela-pedofila, albo szpetnie zniekształcone i głęboko upośledzone maleństwo? A może Pan Panie Pośle? Nie? No to komu?

Jeśli wszystkie te dzieci, które urodzić się nie miały zostaną jednak urodzone, nasz kraj stanie przed problemem przeładowanych Domów Dziecka, pełnych upośledzonych, chorych, zdeformowanych i okaleczonych dzieci. Czekają nas pełne ośrodki wychowawcze, w których skończą wszystkie te niekochane, znienawidzone i odrzucone dzieci, bo jak Wam się zdaje, na jakich ludzi zaczną wyrastać. Czy będzie miał kto prowadzić ich za rękę przez okres dojrzewania, czy ich rodzice będą mieli cierpliwość do ich wybryków? Ty byś miał drogi Pośle do dojrzewającego syna Twojej zgwałconej córki?

Nie pozostanie nic innego jak zmienić plebanie i klasztory w domy dziecka, a kościoły w ośrodki wychowawcze i wprowadzić przymus adopcyjny dla zwolenników partyjnych. Bo ktoś, gdzieś tymi szczęśliwie ocalonymi i tym samym skrzywdzonymi dziećmi będzie musiał się zaopiekować.

Osobiście nie jestem zainteresowana aborcją, więc wątek pozostawienia sobie drogi do usuwania możemy pominąć. Mój okres rozrodczy niebawem się skończy, a na ten czas dobrze się zabezpieczyłam. Kocham wszystkie moje dzieci, żadnego bym nie oddała, ani nie zabiła, ale w moim przypadku faktycznie to Bóg zdecydował. Żaden z Was drodzy Panowie, tylko sam Bóg. Dlatego mnie było łatwo. Nie musiałam decydować. Uważam jednak, że w pewnych przypadkach, to kobieta, rodzice, powinni podjąć tą trudną decyzję. Dlatego na swoim blogu piszę o wszystkim, tym co ładne i o tym co brzydkie. Piszę też o tym jak cieszyć się życiem z dzieckiem niepełnosprawnym, ale uważam, że jeśli ktoś tego dziecka nie chce, to powinien mieć prawo go nie rodzić. Bo nie ma nic gorszego niż być zmuszanym do miłości. To też jest gwałt, tyle że na duszy. A dla dziecka, które potrzebuje specjalnej troski, być zmuszonym do życia bez miłości, to jest gwałt na nieletnich, bezbronnych duszyczkach.

Człowiek zmuszany gwałtem do czegokolwiek będzie się bronił na wszystkie możliwe sposoby, nawet wieszakiem. Bóg zaufał człowiekowi dając nam wolną wolę. Dlaczego Panowie nie potraficie tego uszanować pozostawiąc wolny wybór?

Szanowni Panowie, w razie wątpliwości jestem do dyspozycji. Chętnie odpowiem na Wasze pytania, jeśli któregoś z Was interesują szczegóły wychowywania niepełnosprawnego dziecka, adopcji, czy poronień. Macie tu 3 w 1, więc pytajcie: kontakt@agatakomorowska.pl

Z wyrazami szacunku dla każdego życia,
Agata Komorowska


ps.  i niech się  wypowiadają  w tej spawie Ci -  co coś  na ten temat  wiedzą i coś  przeżyli .... Wyrazy poparcia i szacunek dla tej Pani :)

JAK PECH TO PECH...

2015-11-22       
Czy Wy tez  tak macie ?  n29.gif
Gdy ma córka dzieckiem była, szóstą klasę ukończyła
Tak więc jako dumna mama na zakupy poszłam sama
Jak myślicie - co zrobiłam - komplet książek jej kupiłam
Gdy pociecha zobaczyła co mamusia jej kupiła
To za głowę się złapała i ze śmiechu popłakała
Co tak córkę zadziwiło i do łez doprowadziło
Bo kupiłam, co za czasy, książki  znów do szóstej klasy
Gdy w księgarni zwrot zrobiłam, to rumieńcem twarz okryłam
Pani w kasie zwrot przyjęła i się bardzo nie przejęła
Pewnie było dla niej grzechem by wybuchnąć głośnym śmiechem
Książki w końcu zamieniłam i potulnie zapłaciłam
I odchodząc już od kasy, sprawdzam-są do siódmej klasy!!!  n4.gif
albo
Ehh... mój debiut, gdzie?   w Londynie , jak chodzenie był po linie
Język.. cóż, prawie nie znałam, metra się poprostu bałam
By się zebrać więc do kupy poszłam sobie na zakupy
I kupiłam co się dało, byle kosztowało mało
A tak całkiem dla zabawy zażyczyłam sobie kawy
Poprosiłam jak umiałam, żeby czarna, żeby mała
Pan przy kasie ze spokojem spełnił więc życzenie moje
Dał paragon, zapłaciłam i do baru popędziłam
A za barem, o mój Boże, pani śmiać się już nie może
Bo nie kawę zamówiłam, kupon Lotto zakupiłam
Nie wygrałam, nie wypiłam, tylko strasznie się wkurzyłam
Więc nie władam tym językiem, bo się wiążę to z ryzykiem...n17.gif
a  jeszcze innym  razem zamroziłam portfel z gotówką i mięsem. Odkryłam to odmrażając za jakiś  czas mięso na kotlety -   radości nie było końca.... ;)
Trzy  dni  temu  pojechałam do sklepu samochodem...a wróciłam na piechotę.  Stanęłam przed blokiem i wpadłam w panikę, że mi samochód ukradli.... dopiero po czasie popukałam się  w  czoło  i zrobiło mi się  bardzo wesoło ... n17.gifn17.gifn17.gif
Ktoś mnie przebije?? n29.gifn4.gifn17.gif 

                                                                                   38d1187b3f342762.jpg



MODLITWA MEZCZYZNY!!!

2015-08-25       
Poszedł w niedzielę do kościoła, bo o modlitwę jego dusza woła
Stanął z tyłu przy bocznej nawie tak, że nie widoczny był prawie
Gdy nagle przed nim stanęła dziewczyna i nie wie czy to jego wina
Już się nie modli, bo na nią zerka i nie wie, czemu kudłate myśli ma
Zgrabna, wysoka z długimi włosami i go rozpraszała swoimi lokami
Sukienka obcisła przyległa do ciała i  przyznać musiał, że kształty to miała
W dodatku była tak bardzo krótka, że mógł podziwiać jej zgrabne udka
A gdy na chwilę się odwróciła zauważył, że chyba bez biustonosza była
Bo na szczycie pagórków guziczki widział, no i wtedy grzeszne myśli miał
Więc wstyd się przyznać, o czym on myślał, lecz z tego miejsca, czym prędzej zwiał
Wyszedł przed Kościół, tu się pomodlić, bo po tym zdarzeniu czuł się podle
I gdy paciorek mówić już miał, na lewo niestety spojrzał
A tam z dzieckiem mama młoda, przyznał, ze piękna była jej uroda
Co raz to się nachylała i swą pupę w jego kierunku wypinała
Gdy widoki takie cudne to modlenie bardzo trudne
Jaki widok już uściślę, spodnie białe i obcisłe
I gdy ona tak się skłoni - anatomia jak na dłoni
Choć spojrzenie bystre miał to majteczek nie dojrzał
Myśli miał niezbyt czyste, przez te spodnie jej obcisłe
No i stał tam tak godzinę przełykając tylko ślinę
I choć chciał lepszym być to zgrzeszył, co tu kryć
Hej Dziewczyny, hej Kobiety dziś upomnę was niestety
Do Kościoła, gdy idziecie jak się ubrać czy nie wiecie?
Szaty długie, luźne bierzcie, by się chłop mógł modlić wreszcie!!!  n4.gif

POZOWANIE...

2015-04-15       

Nie ma  chyba wśród moich  znajomych osoby, która  choć  raz w zyciu nie zrobiłaby sama zdjęcia. Sama chętnie  siegam po aparat, ale bywa, ze nie zdaże albo nie uchwyce tego co tak naprawdę zamierzałam. Aparatow fotograficznych jest do wyboru do koloru, ale oprócz aparatu trzeba chyba posiadać to "coś" znaczy miec to "dobre oko", zeby  ująć naprawde  fantasyczne i perfekcyjne zdjęcie oraz mieć  to wyczucie chwili...Oto  perfekcyjne  dla  mnie zdjęcia  zrobione  przypadkiem...To  się  nazywa   WYCZUCIE  CHWILI!

1. Takiej figury jeszcze nie widziałam
3963b9236308cfc6med.jpg
2. Idealnie uchwycona akcja ratunkowa
                                              f4f2d2149665eff5med.jpg

3. Prawdziwe  oblicze
bd666117b440e76c.jpg

4. Sabotaż koleżenski udal sie doskonale
                                                     17f7dad646c736fe.jpg

5. Pies, ktory podrozuje koleją
c42f93c4e8b6f906.jpg

6. Dopasowanie  idealne

                                                  56e2d4d59cdef412med.jpg

7. Poczuć  wiatr  we  włosach czy  wlosy w nosie?
84babe708188fb73med.jpg

8. Babcia uratuje wnuczka w ostatniej chwili??
                                                             d5cec430c552d9b5med.jpg

9. Ciężki dzień....
ab36fbae8b74f7c3.jpg

10. Pies, który boi się małej myszki...
                                                           d1424a78f93d42eamed.jpg

11. Urocze  dziecko
10923b52ec1a06f0.jpg

12. Mewa, która niczego się nie boi
                                                                279a129dc6213d18med.jpg

13. Amator latania
e316a7713fa4e056med.jpg

14. Niedzwiadek i jego skok
                                                                 2f5bed556485fcddmed.jpg

15. Równolegle  do tafly  wody
91f413ce6bae2b63med.jpg

16. Badanie  migdalków
                                                                    fc7183d064732506med.jpg
17. Koń w koniu
20a38df29876613emed.jpg

18. Król  jest  tylko  jeden
                                                             de7058fc5a6e6b4dmed.jpg

19. Pies przylapany na pisaniu smsa
520e30b7f3bb6133.jpg

20. Z głową  konia
                                                               89de76727b1df8f3.jpg

21. Było blisko, prawie...
80578e21218cd4e7med.jpg

22. Czarodziej??
                                                                 07bd988a8db3f868med.jpg

23. Ona jeszcze nie wie, jak bardzo bolało.
f45b7b716e4f2676.jpg

24. Atak!
                                                                  b6653a910c588b17med.jpg

25. Czekając na  autobus.
7a77522a31ca2caamed.jpg

26. Co za  upadek.
                                                                b1f8a750996818e3med.jpg

27. I najlepsze na koniec...
be75f7944e842ea4.jpg

MIŁEGO DNIA...n17.gif


NIE OGARNIAM

2015-04-07       
                  Wstałam w środku nocy o 8.00. Wykąpałam się. Wklepałam i wtarłam  wszystkie kremy, zeszłam  na  dół  do  kuchni, zrobiłam  sobie  kawę  i padłam  zmeczona  w  salonie. Leze  na kanapie, pije  kawę  i teoretycznie  wypoczywam. Nagle  wpadam w panike. Dochodzi 10.00. Boze, przeciez  musze  przed  obiadem  pojechac  na  cmentarz ogarnąć  grób  matki!
Najpierw  przeprasuję  spodnie,  bo  cholery jakieś  takie  wymięte. Idę  do  kotłowni  włączyć  żelazko. O kurcze,  w  kotlowini  sterta  prania, to szybko  nastawie  pralke.  Jednak  zanim ja  uruchomię, muszę  pojść  na piętro  do łazienki - zostawilam  tam  brudna  piżamę.  W  łazience  czuję,  ze  coś  nieprzyjemnie  wania. Kużwa kot  nakasztanił - trzeba  sprzatnąć  kuwetę. Jak  na  złość  skończyły  się  woreczki  nylonowe. Muszę  zejść  do kuchni  i  przynieść  rolkę. Po  drodzę  zajdę  do salonu i  popiję  kawy - moze  jeszcze  jest  ciepla. O, jak juz  jestem, to  napalę  w  kominku. Pod  kominkim  rzuca  mi się  w  oczy  rozstawiona  suszarka  z  wczorajszym praniem.  Przeciez, jesli mam  zrobic  dzisiaj pranie, musze  ja  oproznic. Idę  do  kotłowni po wiaderko  do  klamerek. Matko Boska, w  holu  szczeniak  obskubal z  lisci prawie  cała  bugenwille. Potrzebna  miotla. Kierunek kuchnia. W  kuchni kot  drze japę, ze  miska  jest pusta. Dobra wsypie mu karmy. Dzięki bogu nie musze iść po nią  do garazu, bo od wczoraj stoi  pod  zlewem. Nie  zdazylam wynieść. Szczeniak tez  dopomina  sie  jedzenia. Nie ma  problemu, w  lodowce  jest  jeszcze  jego  mięsko. OK, ale po co ja przyszwędałam  się   do tej kuchni?  Cos  mialam tutaj  zalatwic?
No dobra, jak już tu jestem zrobię sobie kawe, przeciez  ledwo  zyje ze  zmeczenia, a  zaraz  bedze trzeba  robic  obiad.
Mimo, ze  w  kominku nie napalone, lezę  spocona na kanapie. Dochodzi 13.00. Na stole  stoi  pol kubka  zimnej kawy  z  rana i drugi  kubek  z  ciepła, świeża  i pachnaca.  Pod  kominkiem  suszarka  z  wczorajszym praniem. W kotlowni pranie i wiaderko do klamerek, pizama w lazience, kupa  w  kuwecie, liscie od bugenwilli  w  holu. Chwala Bogu, ze  chociaz  futrzaki  nie zdechly  z glodu. Na  cmentarz  pojade jutro. Jak odpcznę  przy  kocurze, wezmę  się  za  obiad...n4.gif 

                                                3b12d0d8f943c57bmed.jpg

Facet doskonały...

2015-03-10       
My kobiety zawsze wiemy czego chcemy i dlatego tez  wiemy,  jak powinien  wyglądać  facet  doskonały n4.gif
Facet doskonały jest na  pewno przystojny. Ale nie za bardzo, żeby się inne nie oglądały. Po drugie starannie ogolony. Z dwudniowym zarostem.
Kolejna sprawa: oczy. To ważne. Oczy muszą być
jasne, przejrzyste, uczciwe, najlepiej czarne.
Włosy? Długie gęste kręcone, dokładnie przystrzyżone. Blond o zdecydowanej kasztanowej barwie, z lekką łysiną...n18.gif

Niezbyt wysoki, dwa metry. Szczupły, wysportowany, z brzuchem. Totalny luzak w garniturze. Wydepilowany niczym małpa. W łóżku delikatny jak bestia.
Wrażliwiec, poeta, umięśniony jak Schwarzenegger.

Noooo....ma  być  szarmancki.
Nieznajomy w podróży powinien taszczyć bagaże. Ale niezbyt ochoczo, bo wyjdzie, że złodziej. Powinien się serdecznie uśmiechać, półgębkiem, najlepiej wcale.
Sprawiać wrażenie miłego, stonowanego, odpowiedzialnego wariata.

Świetnie, gdyby był lekarzem n4.gif ahhh.....Artystą. Księgowym. Kierowcą rajdowym. Żeby miał psa. To znaczy kota. Świnkę morską. Rybki. Żadnych zwierząt!
Co jeszcze? n16.gif  Musi być inteligentny. Tylko żeby się nie mądrzył!
Miły. Ale nie jakiś milutki. Dowcipny, ale nie wesołek. Taki trochę zadziorny, zawadiacki. Hm, typ spod ciemnej gwiazdy Ale z kryształową przeszłością!
Chodzi o to, żeby nas po rękach całował, w drzwiach przepuszczał i rachunki płacił. I nie puszył się tym męskim szowinizmem, z cmokaniem w dłoń nie wyskakiwał.
I niech pamięta, że jesteśmy niezależne, w końcu stać nas na zapłacenie rachunku!
O, żeby mówił komplementy. Tylko, niech nie przesadza. Właściwie, lepiej niech się w ogóle nie odzywa.

Ma być wierny.  I zazdrosny jak talib. Niech się jednak nie wtrąca w nasze sprawy, bo i tak ich nie zrozumie. Choć, oczywiście, jest cudownie jak jest  bardzo wyrozumiały.

PODSUMOWUJĄC:   
Facet idealny to piekielny macho, sto procent mężczyzny, chodzący testosteron. Świetnie gotuje, robi zakupy, zajmuje się dziećmi. Ba! On karmi je piersią! n4.gifn17.gif
A ja  życzę  dziś  wszystkim Panom ładnej pogody bo resztę   zdobędą  na  pewno sami n42.gif 
aaa  i jeszcze  jedno, tak na marginesie: Panowie  zakodujcie sobie:  kobiety  więdną  od  słów  bez  pokrycia...
.n29.gif

                                                                   a511231169760dc3.jpg



a to cytat mojej ulubienicy:

"Mężczyzna jest jaki jest i nie ma co przy nim majstrować. Im szybciej kobieta to zrozumie, tym lepiej dla niej. I dla niego."

~ Maria Czubaszek

Kaprysy miłości...

2015-02-15       

Kobietom  mądrym  przynosił   kwiaty, a  pieknym  mądre  słowo
więc  kiedy  poznał  piękną  i  mądrą, nie  zabrał  nic   ze  sobą
Pręży  się  przed  nią  i  puste   ręce  dumnie  jej  pokazuje:
- Tobie , najdroższa, nic  nie  przynoszę,  bo nic  ci  nie  brakuje.
- Czy nic - wątpliwe, ale  w  potrzebie  takiej  nie  jestem, bym  chciala  ciebie...
Dla  pań  przesłanie  jest  dość  mętne -  sama  się  nad  nim zastanów
Przejdzmy pomału  więc  do  morału, którym  uraczę  panów:
Nie  musisz  zawsze  na  pierwszej  randce  przynosić  damie  prezentu
Lecz  się   tym nie  chwal,  bo  nietrafiony  jest  taki   typ  komplementu...

ps.  odpocznij wiec  Panie od  mej osoby
      bo będziesz  miał  jeszcze  większy  ból  głowy
      Amorki  maja  dziś  wolne....n4.gif

no poprawe humoru jakże tego pięknego dnia!!!

2014-11-06       
coś mi to przypomina n17.gif

Lublin.
Skręcając w Al. Racławickie z ulicy Lipowej jadący Golfem II  Jerzy Kołodziej na środku skrzyżowania na skutek awarii
sprzęgła zatrzymał się i został staranowany przez wyjeżdżającego z  Krak. Przedmieścia Toyotą Camry Leona Wizgę. Jak to zwykle w takich
wypadkach odbyła się ostra pyskówka. Została wezwana policja, która po krótkich wyjaśnieniach ukarała obu kierujących mandatami po 500 zł za  blokowanie pasów ruchu i kazała rozjechać się do domów.  W*urwiony jak nieszczęście Jurek Kołodziej wszedł do pustego
mieszkania rzucił w kąt teczkę i zasiadł do komputera.
Zalogował się na forum dyskusyjnym i napisał:
- Zły jestem jak nieszczęście. Jakiś ch*j wjechał dzisiaj we  mnie w centrum miasta. Takie k*tasy, które nauczyły się jeździć na
gównowozach teraz poprzesiadały się na rzęchy sprowadzane z zachodu  i jeżdżą jak palanty bez głowy. A jeszcze durne, je*ane mendy walą bez  sprawdzenia winy 500 zł

J. Kołodziej

A oto część dalsza dyskusji na forum :

-  Kogo nazywasz k*tasem ty ku*tasie ? Że niby jakiś ch*j w  ciebie wjechał ? Masz szczęście, że się bardziej nie rozkraczyłeś bo
wtedy bym w ciebie wjechał aż poszłyby ci bułki dupą. Ale fakt mendy  je*ane nawet nie chciały gadać.
Leoś Automobilista

-   Mam zapisane wasze numery gówniarze. Ja wam dam mendów je*anych.
Aspirant Ważyński

-   Ważyński ty chamie to skasowałeś dzisiaj 1000 zł i nie  chcesz mnie zabrać na dyskotekę bo niby nie masz kasy? To ja odchodzę  do Wieśka Kowalika. Spadaj.
Kasia Woszczanek

-  Kaśka to ty się z psami prowadzasz ? Jak cię spotkam to cię k*rwo  zabiję
Józek Wideński

-  O pan Wideński w sieci. Dzisiaj przychodzę do pana po  zaległy czynsz za dwa ostatnie miesiące i niech pan nie próbuje
udawać, że pan nie wiedział.
Właściciel kamienicy Albert Urban.

-  Albercik??? Co u ciebie? To ja Maksym - Długi. Razem byliśmy  na kursie podatniczym w ZDZ sześć lat temu pamiętasz? Musimy się
spotkać.
Maksym Kołodka

-  Maksym, kochany to ja Lusia z tego kursu w ZDZ. Cały czas  myślę o tobie. Wiesz mamy wspólne dziecko. To po tym naszym
wyjeździe do Firleja na wieczorek zapoznawczy. Jestem teraz u mamy w  Świdniku, musisz do mnie zadzwonić. Mój telefon to 123 123 123
Zadzwoń.
Lusia K.

-  Lusia K? Telefon 123 123 123? Luśka ty k*rwo, jak wrócisz do  domu to ci łeb urżnę. A na drugi raz patrz w czyj post włazisz,
dziwko.
Twój mąż - Jerzy Kołodziej



ps pisownia  oryginalna, co jakiś czas przez  nas używana
ps. patrz gdzie się logujesz

Strony: 28