BRUNETKA356

 
Szukam: rozrywki
Znak zodiaku: strzelec
Urodziny: 11-25
Rejestracja: 2004-08-27
☚Z czasem uświadamiasz sobie,że nie chodzi o motyle w brzuchu...tylko o spokój w sercu ¯\_(ツ)_/¯
Punkty92Więcej
Następny poziom: 
Ilość potrzebnych punktów: 108

NIE OGARNIAM

2015-04-07       
                  Wstałam w środku nocy o 8.00. Wykąpałam się. Wklepałam i wtarłam  wszystkie kremy, zeszłam  na  dół  do  kuchni, zrobiłam  sobie  kawę  i padłam  zmeczona  w  salonie. Leze  na kanapie, pije  kawę  i teoretycznie  wypoczywam. Nagle  wpadam w panike. Dochodzi 10.00. Boze, przeciez  musze  przed  obiadem  pojechac  na  cmentarz ogarnąć  grób  matki!
Najpierw  przeprasuję  spodnie,  bo  cholery jakieś  takie  wymięte. Idę  do  kotłowni  włączyć  żelazko. O kurcze,  w  kotlowini  sterta  prania, to szybko  nastawie  pralke.  Jednak  zanim ja  uruchomię, muszę  pojść  na piętro  do łazienki - zostawilam  tam  brudna  piżamę.  W  łazience  czuję,  ze  coś  nieprzyjemnie  wania. Kużwa kot  nakasztanił - trzeba  sprzatnąć  kuwetę. Jak  na  złość  skończyły  się  woreczki  nylonowe. Muszę  zejść  do kuchni  i  przynieść  rolkę. Po  drodzę  zajdę  do salonu i  popiję  kawy - moze  jeszcze  jest  ciepla. O, jak juz  jestem, to  napalę  w  kominku. Pod  kominkim  rzuca  mi się  w  oczy  rozstawiona  suszarka  z  wczorajszym praniem.  Przeciez, jesli mam  zrobic  dzisiaj pranie, musze  ja  oproznic. Idę  do  kotłowni po wiaderko  do  klamerek. Matko Boska, w  holu  szczeniak  obskubal z  lisci prawie  cała  bugenwille. Potrzebna  miotla. Kierunek kuchnia. W  kuchni kot  drze japę, ze  miska  jest pusta. Dobra wsypie mu karmy. Dzięki bogu nie musze iść po nią  do garazu, bo od wczoraj stoi  pod  zlewem. Nie  zdazylam wynieść. Szczeniak tez  dopomina  sie  jedzenia. Nie ma  problemu, w  lodowce  jest  jeszcze  jego  mięsko. OK, ale po co ja przyszwędałam  się   do tej kuchni?  Cos  mialam tutaj  zalatwic?
No dobra, jak już tu jestem zrobię sobie kawe, przeciez  ledwo  zyje ze  zmeczenia, a  zaraz  bedze trzeba  robic  obiad.
Mimo, ze  w  kominku nie napalone, lezę  spocona na kanapie. Dochodzi 13.00. Na stole  stoi  pol kubka  zimnej kawy  z  rana i drugi  kubek  z  ciepła, świeża  i pachnaca.  Pod  kominkiem  suszarka  z  wczorajszym praniem. W kotlowni pranie i wiaderko do klamerek, pizama w lazience, kupa  w  kuwecie, liscie od bugenwilli  w  holu. Chwala Bogu, ze  chociaz  futrzaki  nie zdechly  z glodu. Na  cmentarz  pojade jutro. Jak odpcznę  przy  kocurze, wezmę  się  za  obiad...n4.gif 

                                                3b12d0d8f943c57bmed.jpg