BRUNETKA356

 
Szukam: rozrywki
Znak zodiaku: Strzelec
Urodziny: 11-25
Rejestracja: 2004-08-27
☚ Prawdziwą sztuką jest przejść przez piekło i nie stać się diabłem ¯\_(ツ)_/¯
Punkty197więcej
Następny poziom: 
Ilość potrzebnych punktów: 3

INNE DZISIAJ NOWY ON

doswiadczenie, czyli droga do niewiedzy...

Miedzy  pieklem a rajem
szukam drogi swej
co poprowadzi mnie na wymarzony szlak
tam diabel roza droge wskaze
tam aniol  wspomnien rozwija czar...
Zdarzenia  ostatnich  dni
uderzaja mi do glowy
i sa najlepsze niz wszystkie
uzywki razem wziete
Wiem, ze  slucham czesciej serca
niz rozumu
i chce zyc jak najmocniej
ale tamtej nocy wodka byla jak tlen
znow mozna bylo oddychac
Pamietasz, ten dzien
kiedy stalismy w tlumie krzyczacych ludzi
i glosno milczeslimy
innym razem  tanczylismy na sznurkach
z pogodą i dobrym kierunkiem wiatru
Kiedys uwazalam,  ze w  zyciu
powinno byc jak w romantycznych filmach...
Niepotrzebne sa slowa, tylko gesty.
Zawsze do tego dazylam
i wydawalo mi sie to poprawne,
ze zamiast  rozmowy z Toba
moge Cie poprostu  przytulic...
Ale to nieprawda.
Slowa  sa  niezbedne
i w naszym przypadku slow zabraklo..
Bo milosci nie liczy sie
w dniach  najlepszych
ale w tych najgorszych
po ktorych nadal patrzy sie sobie w oczy
tak jakby swiat nie istnial
Nie wiem czy z wiekiem stane sie madrzejsza
ale musze nauczyc sie oszukiwac zlo
Czasami tylko w ten sposob
mozna osiagnac  cos dobrego.
Myslalam, ze przyciagne Cie do siebie wygladem
a zatrzymam charakterem...
tak latwo bylo zwariowac, minac sie z prawda...
ale....oszukales, jak tylko oszukac mozna najbardziej
nadzieje dales...a po chwili
innej piekne slodkie slowka szeptales...
Wtedy to do mej czarnej kawy
dolales gorzkiej  czekolady...
poczulam niesmak, mimo to
kiedys moze opowiem Ci o tym jak cie kochalam
nie uwierzysz....
Moze kiedys,  kiedy kochankow nam zabraknie
bedziemy razem
Bo  ja nadal chce kogos kto z moich oczu odczyta,
ze kocham konwalie. Jest to mozliwe??
Moja tesknota siegnela zenitu i ...zniknela.
tak po prostu. Jak ty tamtego dnia....
Zamykajac  drzwi do szczescia
lza cichutko splynela po  moim policzku
uderzajac o zimna posadzke przed moim domem
Badz szczesliwy - tyle szepnelam na pozegnanie
i ruszylam przed siebie
Po drodze spotykajac Nadzieje zapytalam:
przepraszam, ktoredy  do nikąd???
I znow sama,
dolaczam do ludzi szukajacych uporczywie  jutra....

 

ps. w następnym blogu opisze jak ludzie "bawia sie" ludzmi tutaj ...!!!