aawwmm

 
Rejestracja: 2010-12-10
"Robiący spis ludności raz chciał mnie przepytać. Zjadłem jego wątrobę z fasolką i wybornym chianti".
Punkty17więcej
Następny poziom: 
Ilość potrzebnych punktów: 183
Ostatnia gra
Remik 500

Remik 500

Remik 500
4 dni temu

Jak odprężyć się i zrelaksować po intensywnym dniu pracy?

Kiedy wracam z pracy do domu, marzę o ciszy i spokoju. Chwili oddechu, odpoczynku, o ucieczce od miejskiego zgiełku, energetycznych wampirów, ludzi, których nie mam ochoty widywać ani z nimi rozmawiać, a jednak los lub ironia losu sprawia, że muszę.
Otwierając drzwi do mojej przytulnej enklawy, spodziewam się przyjemnej ciszy, takiej, która jest źródłem siły i uzdrawia duszę oraz pełni rolę takiego milczenia, które urasta do nasłuchiwania, czyli słuchania głównie siebie samej.

Niestety, zamiast tego, w moich czterech ścianach, witają mnie dźwięki, które mogą konkurować z hałasem wielkiego miasta w godzinach szczytu. Istna symfonia chaosu, kakofonii, której w ogóle się nie spodziewałam.

Kiedy próbuję złapać oddech we własnym sanktuarium, moje uszy natychmiast spotykają się z żarem wiertarki sąsiada, który jak zwykle wydaje się być w fazie remontowej, i który zawsze znajduje coś do naprawy w najmniej oczekiwanych momentach.
Słyszę również pieśń samotności, ‘serenadę’ miłości, wycie psa, którego smutna melodia wibruje w powietrzu niczym dźwięki sentymentalnej ballady, opowiadającej historię o tęsknocie i oczekiwaniu.

Myślicie, że to koniec ‘atrakcji’? A skąd!
Jest jeszcze plac zabaw. Sztorm dziecięcych słów. Ich głosy przelewające się między drabinkami i huśtawkami. Przekrzykiwanie się i używanie wyrafinowanych wulgaryzmów to część ich nieokiełznanej zabawy. Ich słowa są niczym petardy wybuchające w powietrzu. :-)

Podsuńcie mi, proszę, Szanowni Gracze, pomysł na to, jak się odprężyć i zrelaksować po intensywnym dniu pracy. :-)


Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie

I

Nocą, gdy ciemność przenikała drzewa, las stawał się areną dla mrocznych tajemnic i nieuchwytnych, fantazmatycznych zjaw. Wiatr złowrogo szeleścił w liściach, dźwiękiem przypominając szept upiorów. Gałęzie skrzypiały niczym kości ofiary łamane przez psychopatę. Wycie wilków przepełniało tę wyklętą przestrzeń niczym krzyk dusz skazanych na wieczną mękę. Każdy odgłos stawał się ostrzeżeniem, szeptał do ucha: - Nie jesteś sam, coś czeka w cieniu...

Było to złowrogie królestwo, gdzie śmierć czaiła się za każdym zakrętem, gotowa zaskoczyć, pochłonąć i strawić swoją zwierzynę. To był las, który nie darował, nie zapominał i nie pozwolił, byś uciekł z niego nietknięty. Było to miejsce, gdzie groza wiła się między korzeniami, a niebezpieczeństwo skrywało się w każdym kącie.

Tu ciemność żyła własnym życiem. Tu cienie, niczym demony, wypełzały spod korzeni i przeciskając się przez gęstwinę drzew, gotowe były chwycić za gardło każdego, kto stanął im na drodze. Tu drzewa wydawały się zdeformowane przez nieznane siły, ich gałęzie wyglądały jak wyciągnięte ręce skore do schwytania wszystkiego, co miało ludzki kształt.

Duszna atmosfera, powietrze przesycone zapachem gnijących liści i czegoś znacznie bardziej zepsutego oraz gęstniejąca mgła tworzyły zaklęte zasłony, za którymi czaiły się niewidzialne strachy i koszmary, pragnące skosztować krwi niewinnych. Woda stojąca w kałużach wydawała się wrząca, jakby kryła w sobie potężną moc zła.

II

W mrocznej głuszy lasu, na wilgotnej ziemi, leżało martwe ciało kobiety. Po jej oczach – zwierciadłach duszy – zostały tylko puste jamy, w których odbijała się nicość. Ktoś brutalnie pozbawił ją wzroku, wydłubał gałki oczne. Na białej skórze damskiej dłoni wyróżniał się tatuaż, misternie wyryty napis: „Hic habitat felicitas”*. Ubranie, obtarte i postrzępione, oraz liczne ślady bójki malowały opowieść o desperackiej walce o życie…


*Tu mieszka szczęście; często spotykana inskrypcja na portykach rzymskich burdeli.





Pęd do samowiedzy

Był sobie człowiek.

Pewnego pięknego, słonecznego dnia usłyszał od wyroczni, że zabije swojego ojca i poślubi własną matkę.

Szok, szok, szok!

Postanowił, że zrobi wszystko, by uniknąć przeznaczenia.

-----

Rządził miastem, które od jakiegoś czasu nękane było przez zarazę.

Jako dobry władca chciał ocalić swój lud przed karą bogów, pragnął ich wyzwolić i ulżyć cierpieniom.

Dowiedział się wreszcie, że plagi ustąpią, gdy znajdzie mordercę króla, po którym objął tron.

Postanowił odszukać zabójcę.

I znalazł.

Prawda była bolesna.

To właśnie on sam okazał się zbrodniarzem króla.

I nie było już człowieka.


Odkrywanie prawdy wcale nie musi służyć poprawie naszego życia, przeciwnie, może na nas spuścić nieoczekiwane plagi.

Jaką cenę może zapłacić człowiek za dążenie do prawdy? Jaką za jej odkrycie? I jak ona może wpłynąć na życie człowieka?

Czy należy dążyć do prawdy za wszelką cenę?

Prawda nas wyzwala czy prawda nas zniewala?


Być albo nie być sobą – oto jest pytanie

Co to znaczy „być sobą”? Czy bycie sobą w społeczeństwie, w codziennym życiu jest trudne, w ogóle możliwe, komukolwiek potrzebne?
Od najmłodszych lat człowiek jest zniewolony przez konwencje, przez utrwalone schematy dotyczące zachowania, wypowiadania się, ubierania, stylu, wyznawania określonego światopoglądu. Czy słowa: „ Zaprawdę, w świecie ducha odbywa się gwałt permanentny, nie jesteśmy samoistni, jesteśmy tylko funkcją innych ludzi, musimy być takimi, jakimi nas widzą” są prawdą zgoła banalną?
Na pewno istnieje zależność między jednostką a społeczeństwem, w końcu niemal każdego dnia jesteśmy stwarzani przez innego człowieka, innych ludzi. Ba, jesteśmy stwarzani nawet przez samych siebie! Kiedy w końcu wobec tego możemy być sobą? W osamotnieniu rozumianym jako odizolowanie? A może właśnie wtedy stajemy się „nikim”, ponieważ pozbawiamy siebie towarzystwa innych?

Człowiek, wieczysty aktor. Czy być człowiekiem to znaczy udawać człowieka?
* Siedzę w pokoju, wpatruję się w migające lampki na choince, nie mogę być sobą, chcę być sobą, muszę być sobą...