Raaziel

 
Rejestracja: 2015-10-02
Tajemnica jest najwyższą wartością, zaś miłość jest największą z tajemnic. https://mojagrafomania.wordpress.com/
Punkty33Więcej
Następny poziom: 
Ilość potrzebnych punktów: 167
Ostatnia gra

Podążę bez obaw

2020-01-05       

I choćbym kroczył ciemną doliną
zła się nie ulęknę, bo jesteś przy mnie.
Przynosisz mi światło uśmiechem poranka,
a cienie pierzchają na dźwięk twoich słów.

Oplatasz mi serce bluszczową piosenką
i dzielisz troski na drobny mak.
Nim się obejrzę porywa je wiatr
i zapominam na zawsze, że chciały mnie gryźć.

Ty uspokajasz, przynosisz kres
temu wszystkiemu, co było mi złe.
Ja patrzę z podziwem jak płonie świat,
a patrzę bez obaw, bo nie był nic wart.

Nie było w nim ciebie, a wieczna noc
panoszyła się wstrętnie przynosząc mi strach.
Lecz oto jesteś i lśnisz mi cudownie!
Zła noc się skończyła, nie wróci już do mnie.

A choćbym miał kroczyć znów ciemną doliną,
przed złem się nie ugnę, bo będziesz przy mnie.
Oświetlisz mi drogę wiodącą przez mrok,
podążę bez obaw za dźwiękiem twych słów.

lepszy

2019-12-30       

nie przepadam dziś za sobą
wczoraj miałem milsze dłonie
oczy spoglądały nieco lepiej
włosy były ułożone dobrze

dzisiaj oczy mnie zawodzą
pokazują dom odległy jeszcze
włosy czasem przesłaniają widok
dłonie ich nie odgarniają

głowa nie chce zejść z obłoku
pędzonego wiatrem czasu
w najwłaściwszą z wszystkich stron

dziś za sobą nie przepadam
jutro będę znacznie lepszy
gdy odnajdę już swój dom

tylko nie dzwoń

2019-12-23       

tak mnie obudź jak zapragniesz
o dowolnej dnia godzinie
czy za mgłą gdzieś słońce błądzi
czy nam świeci prosto w oczy
zbudź mnie proszę tylko nie dzwoń

szarp za ramię i palcami drap po twarzy
tak delikatnie jak tylko ty potrafisz
szturchaj w szyję pocałunkiem ssącym
albo stopę zimną wsuń pod plecy
zbudź jak zechcesz tylko nie dzwoń

przerwij sen pacnięciem w czoło
wylej wody zimnej wiadro całe
rób co chcesz abym zbudził się
tylko proszę cię już nie dzwoń
połączenie przerwać jest zbyt łatwo

nadal trwaj gdy mija noc
najpiękniejszy z pięknych snów
niepodobny innym snom

wolny

2019-12-11       

swobodniej pochłaniam fotony uśmiechu
rozpieszczone na sznureczkach twoich ust
spijam je zachłannym wzrokiem
bo mogę

nie zamykam oczu kiedy ciemność na powieki
kładzie swoje zimne palce niosąc sen
jestem wolny kiedy mi oddychasz w szyję
bo możesz

szukanie szukania zostawmy zgubionym
bez lęku popatrzmy w to co wciąż nienazwane
pomiędzy palcami trzymając swój świat
bo może

tylko tyle wystarczy by czuć się wolnym
w swobodnym pląsie nazwanym szczęście

ty jesteś

2019-12-04       

ogłaszam nas zatem wśród spojrzeń wszechświata
stwórcami planet i gwiazd wszelorakich
dawcami oddechu na dachach świata
stróżami szczęścia stworzonek wszelakich

oto mijamy na drodze gwiaździstej
rozwiązłe plany na przyszłość nieznaną
i odwracamy spojrzenia wieczyste
od zdarzeń będących rosnącą plamą

ja jestem gniewem uwolnionym przedwiecznie
i srogą karą spadającą z wysoka
wybijam grzechowi kły jego nie mleczne

ty jesteś spokój i radość opoka
ty jesteś ciszą gdy ja huknę gromem
ty jesteś miłością i moim domem

nie oglądaj się

2019-11-24       

i choćby niebo się zalało
falą wzbudzonego milczenia
nie oglądaj się za siebie
czeka tam jedynie śmierć

i choć wszystkim przyjdzie milczeć
na twoje wołanie o pomoc
nie oglądaj się za siebie
tam nie znajdziesz nigdy mnie

i choć wszystko pójdzie źle
i zamilknie znowu świat
spójrz przed siebie ktoś cię woła
tym kimś zawsze będę ja

a gdy niebo się rozleje
złotych głosek snując blask
wspomnij kiedyś dawną ciszę
która zwiastowała śmierć

i choć zdarza ci się milczeć
budząc przy tym blady strach
nie obejrzę się za siebie
na śmierć naszą wciąż nie czas

moim przeznaczeniem

2019-11-19       

odległych gwiazd przedwieczny blask
kusił zimnym łukiem bladych łun
nawoływał do podróży w mroczną toń
milczy dziś najtwardszym snem

kropek oceany skrzące się złudzeniem
puszczały do mnie historyczne oczka
przywołać chciały jedynie na wiek
zasną dziś najtwardszym snem

serce stygło w sarkofagu
drżąc pod spojrzeniami oczu
świdrujących je w oczekiwaniu
na wyrwanie z najtwardszego snu

wczoraj były są i jutro będą
gwiazdy moim przeznaczeniem
lecz nie te ciśnięte w otchłań
ale te zamknięte w twoich oczach

na zawsze II

2019-11-03       

na granicy snów wytartych
anielskich skrzydeł pada cień
na zbrukany słońcem chodnik
na tęsknotą lśniące oczy ludzi
zapatrzonych za horyzont
aby własną ujrzeć twarz

herbata na stole już nie paruje
i gwizd czajnika zamknęły wspomnienia
anielskich oczu spojrzenie by mogło odmienić
ukryte w cieniu marzenia o cieple
na dzwonach kościoła zaległa znów cisza
wtulony w szepty odchodzi na zawsze

zabiera ze sobą złudzenie wieczności
i skrzydeł anielskich cień tonie
w nieprzeniknionej ciemności spojrzenia
z którego wraz z życiem wyciekła nadzieja
uleciała do słońca gdzie trwać będzie wraz z tobą
na wieki wieków lub nawet rok dłużej

a na granicy snów tamtych
spocznie raz jeszcze cień skrzydeł anioła
na chodnik w bliskości twojej skąpany w słońcu
i na tęsknotę co się w obłok zmieniła i znikła
w oczach ludzi mających horyzont
we własnych dłoniach w uśmiechu dla siebie

bezgwiezdny

2019-10-12       

budziłem się nagi zmarznięty
w międzygalaktycznej ciszy
przeniknięty samotnością
bezgwiezdny

dryfowałem poprzez noc
niesiony wiatrem czarnych złudzeń
i urojeń okalających skronie
posrebrzonymi nitkami księżyca

ostatnie promyki nadziei dogasały
na dnie zmaltretowanych oczu
zapatrzonych w toń pustkowia
bezgwiezdnego

pochwycił mnie wiatr ciepły
poniósł w ciepłych dłoniach pewności
ku spełnieniu i światłu
znękane oczy chłoną najmniejszy błysk

rozpalone płomienie koją słodyczą
ogrzewają zmarznięte istnienie
pchają głową naprzód
w interplanetarny gwar

tam już czekasz na mnie w świetle
bym nie zasnął przemarznięty
poplamiony samotnością
bezgwiezdny

nigdy więcej

wiem to

2019-10-02       

ciasny gorset kalendarza
ściska wciąż zbyt wiele dni
i zbyt wiele nocy pląsa luzem
by się było z czego śmiać

ciągle krąży mi po żyłach
wielka słodycz przeszłych chwil
mimo chłodu rannej trawy
wrzesień karmi mnie upałem

przyszłe chwile obiecują
jeszcze więcej gwiazd na niebie
i promieni słońc odległych
które tylko dla nas świecą

póki co gorsecik kalendarza
ściska wciąż zbyt wiele dni
a zbyt wiele nocy pląsa luzem
by się chciało głośno śmiać

ja wiem jednak że też czekasz
więc się nie ma czego bać

Strony: 5