feldmarszal

Rejestracja: 2008-02-04
✌ ✌ — ✌
Punkty201więcej
Następny poziom: 
Ilość potrzebnych punktów: 799
Ostatnia gra

Strzeż się - w internecie

Kto jest największym zagrożeniem dla internauty? Jego własna nieostrożność.

Większość współczesnych cyberprzestępców nie ma specjalistycznej wiedzy na temat zabezpieczeń,

a już na pewno mało który z nich wie jak włamać się do banku.

Internetowi złodzieje są w większości wypadków bezsilni, chyba, że sam im pomożesz.

Choć o bezpieczeństwie w sieci powstaje wiele publikacji, organizowane są akcje (tylko w czasie trwania

Dnia Bezpiecznego Internetu organizowanych jest ok. 740 inicjatyw)

to i tak wirusów na komputerach z roku na rok przybywa.

Jak szacuje firma

Panda Security 55,4 proc. komputerów w Polsce zarażonych jest złośliwym oprogramowaniem.

Większość z nich dostała się na twardy dysk nie dzięki tajemnej wiedzy hakera, ale dzięki nieostrożności internauty.

Żeby nie dać się złapać w sidła, każdy użytkownik internetu (także dorosły) powinien mieć w głowie bezpiecznik, który się włącza w pewnych momentach.

Anonimowość

Umieścić informację w sieci jest bardzo łatwo. Trudniej ją usunąć.

Dlatego danymi personalnymi w internecie nie można szafować.

Takie dane jak imię, nazwisko, adres zamieszkania, telefon, imiona członków rodziny,

numer PESEL są dla złodziei bezcenne.

Szczególnie, jeśli są podane wszystkie razem,

jak na talerzu. Informacje takie należy podawać absolutnie pewnym odbiorcom.

Jeśli ktoś prosi o tego typu dane (nawet znajomy) mailem - warto zadzwonić i upewnić się,

że to właśnie on taką prośbę wysłał.

Trzeba też uważać przy udostępnianiu zdjęć, bo za jakiś czas może się okazać,

że krążą one po sieci w zmienionej formie, ośmieszającej tych, którzy do zdjęcia pozują.

 

Do znajomości zawartych w sieci także trzeba mieć ogromny dystans,

bo ludzie nie zawsze są tymi,

za których się podają. Spotkanie z internetowym przyjacielem w realnym świecie nie zawsze musi skończyć się tragedią, ale na wszelki wypadek dobrze jest spotkać się w miejscu publicznym.

Im więcej ludzi tym bezpieczniej.

Bezpieczeństwo w serwisach społecznościowych

Portale społecznościowe to dla cyberprzestępców kopalnia wiedzy.

Dlatego trzeba uważać nie tylko na to,

co udostępniamy na swoim koncie, ale też komu.

W ustawieniach najlepiej ustawić opcję bezpieczeństwa tak,

aby dane personalne były widoczne tylko dla znajomych.

Do grona przyjaciół zaś należy przyjmować jedynie tych, których jesteśmy absolutnie pewni.

Konto na portalu społecznościowym może być jednak śledzone nie tylko przez przestępców, ale też np.przez przyszłego pracodawcę.

HR-owcy coraz częściej sprawdzają aktywność kandydatów w internecie

Także ich konta na serwisach społecznościowych. Warto o tym pamiętać, przy umieszczaniu

tu zdjęć z imprez mocno zakrapianych alkoholem.

 

c.d. n

 


Zimowe zagadki: Ile jest soli w soli ?

Kuchenna i drogowa niewiele się od siebie różnią.

Pochodzą z tego samego miejsca,mają podobny skład chemiczny. Zasadnicza różnica między nimi polega na zużywanych ilościach.

Pierwszej odrobinkę dodaje się do smaku, drugą sypie tonami na ulice .

W Polsce sól wydobywa się w wielu miejscach, na potrzeby drogowców pracują jednak

tylko dwie kopalnie.

W tej należącej do koncernu miedziowego KGHM w Sieroszowicach

sól jest produktem ubocznym.

W Kłodawie - jedynym. To duże zakłady, ale tegoroczna, na tle ostatnich, śnieżna zima sprawia,

że pracują na pełnych obrotach.

Między solą kuchenną a drogową zasadnicza różnica tkwi w wielkości ziaren.

Te kuchennej mają maksymalnie milimetr, drogowej powinny się w 70 %-ach

zawierać między milimetrem a sześcioma.

Ale na przykład odbiorcy utrzymujący drogi na terenach odkrytych,

gdzie mocno wieje, zamawiają taką, gdzie większych,

więc i cięższych ziaren jest więcej.

Okazuje się też, że nie do wszystkiego sól się nadaje.

Jej używanie ograniczają głównie temperatury.

Już w podstawówce dzieci wiedzą, że sól obniża temperaturę zamarzania wody.

W normalnych warunkach wynosi ona około 0 stopni.

Śnieg w połączeniu z solą zamienia się więc w wodę

również w temperaturach ujemnych. Maksymalnie do minus 20 stopni.

Ale to teoria, żeby dojść do takiej temperatury topienia

każde 100 gramów śniegu należałby zmieszać z 33 gramami soli.

Problem nie leży nawet w gigantycznych kosztach takiego przedsięwzięcia.

Wytworzony w taki sposób roztwór solanki byłby bardo agresywny, niszcząc chociażby buty, podwozia czy beton, nie mówiąc już o przyrodzie.

Sól w dopuszczalnych ilościach skutkuje do minus 8, minus 10 stopni

A na pytanie, ile w soli powinno być soli drogowej, odpowiedź również istnieje.
Nie mniej niż 90 procent.

W praktyce zawartość NaCl w zawiera się między 97 a 98 %.

Sól drogowa według normy PN-86/C-84081/02:

* zawartość chlorku sodu NaCl - co najmniej 90 proc.,

* zawartość substancji nierozpuszczalnych w wodzie - 8,0 proc. maksymalnie,

* zawartość wody - 3,0 proc. maksymalnie,

* zawartość żelazocyjanku potasowego (dodawanego w celu zapobiegania zbrylaniu soli) - 20 mg/kg,

* klasa ziarnowa soli: 1÷6 mm; wielkość odsiewu na sicie górnym 6,0 mm maksymalnie 10 proc., a wielkość przesiewu na sicie dolnym 1,0 mm maksymalnie 20 proc.


Jak będzie wyglądał koniec świata?

Świat miał kiedyś swój początek, ale - co się dobrze zaczyna - musi się też kiedyś skończyć.

Ostateczna zagłada jest nieunikniona.

Gdy myślimy o losach ludzkości, nasze pierwsze obawy łączą się z globalną epidemią,  rozpętaniem wojny jądrowej

lub wymykającym się spod kontroli globalnym ociepleniem.  Jednak do naszej zagłady nie musimy

wcale przykładać ręki. Niewykluczone, że jako pierwszy zainterweniuje Kosmos.

Końcowe zderzenie

Pierwsze z kosmicznych zagrożeń wiąże się z możliwością upadku na Ziemię dużej komety lub planetoidy.

A takie spotkania nie są wcale rzadkością.

Mniej więcej raz w roku

z ziemską atmosferą zderza się kosmiczny odłamek o kilkumetrowej średnicy.

W wyniku tego często niezauważonego zderzenia, które na ogół wydarza się nad pokrywającym

większość Ziemi oceanem lub terenami niezamieszkanym wyzwala się

energia porównywalna do tej,

która towarzyszyła bombie atomowej zrzuconej na Hiroszimę.

Większe kolizje zdarzają się rzadziej, jednak w ciągu ostatnich 600 mln lat na Ziemię

upadło około 60 obiektów o średnicy powyżej 5 km.

Nawet najmniejszy z nich powinien utworzyć krater o średnicy 95 km

i dramatycznie wpłynąć na rozwój ludzkiej cywilizacji.

Dziś powstają już programy obserwacyjne,

mające na celu wykrycie i unieszkodliwienie najgroźniejszych planetoid

na razie jednak jesteśmy bezbronni.

Jeśli uda się stworzyć skuteczną kosmiczną straż, na kolejne poważne zagrożenie poczekamy

około miliarda lat.

Wizja końca świata przez wielkie zderzenie działa na wyobraźnie m.in. filmowców:

Gorące Słońce
Słońce grzeje coraz silniej. Tuż po powstaniu, przed niemal 5 miliardami lat, było aż

o 30% ciemniejsze i o 10% mniejsze niż dziś. Od tej pory nieustannie rośnie i jaśnieje,

tak, że co 100 mln lat jego jasność rośnie o 1%.

I choć Ziemia ze zdumiewającą wprawą adaptowała się do coraz cieplejszych warunków,

ta elastyczność ma swoje granice. Za około miliard lat jasność Słońca wzrośnie tak bardzo,

że ziemskie oceany wyparują.

Zamiast błękitnej Ziemi pozostanie tylko wypalona skała podobna do dzisiejszej Wenus.

Z czasem zanurzy się pod powierzchnię rozdętego Słońca i całkowicie wyparuje.

Może udałoby się zapobiec temu zagrożeniu przesuwając ziemską orbitę lub przenosząc się

na odleglejszą planetę lub peryferyjny księżyc?

Takie rozwiązania można rozważać, ale i one rozwiążą sprawę tylko na jakiś czas.

Za ponad 7 mld lat, gdy nasza gwieździe zacznie brakować wodoru w jądrze, zacznie spalać hel

a jej rozmiary gwałtownie wzrosną tak,

że maksymalny promień Słońca sięgnie za dzisiejszą orbitę Ziemi.

Jednak faza palenia helu potrwa zaledwie kilkaset milionów lat, po których przyjdzie

kolejny koniec - tym razem Układu Słonecznego.

Słońce odrzuci zewnętrzne warstwy i zamieni się w stygnącego białego karła.

Te z planet, które przetrwają wszystkie te zawirowania będą nadal krążyły wokół coraz ciemniejszej

super gęstej kuli, bez nadziei na dalsze ekscytujące przygody.

A może ludzkość będzie obserwowała ten nieuchronny koniec z okolic innej gwiazdy?

Jeśli tak, na kolejne problemy będziemy musieli poczekać dłużej. Ale w końcu się one jednak pojawią.

Dziś wiemy już, że Wszechświat nie tylko się rozszerza, ale w dodatku robi to coraz szybciej.

Czym jest napędzająca to rozszerzanie ciemna energia i czy się kiedyś wyłączy nie wiemy.

Jeśli jednak nic się nie zmieni, czeka nas raczej ponury koniec.

W skrajnym scenariuszu przyspieszająca ekspansja za długie miliardy lat zerwie wszelkie

istniejące między obiektami materialnymi więzy - zarówno grawitacyjne jak

i elektromagnetyczne czy jądrowe.

Tempo rozszerzania będzie nieustannie rosło: na 60 mln lat przed końcem świata

rozpadnie się Droga Mleczna.

Na 3 miesiące przez końcem, w puchnącej przestrzeni rozpadną się układy planetarne.

W ciągu ostatnich sekund istnienia "zwykłego" świata rozpadną się gwiazdy i planety

a nawet - pojedyncze atomy.

A może ciemna energia się kiedyś wyłączy?

Jeśli nawet tak się stanie, katastrofa będzie mniej spektakularna ale równie pewna.

Wszechświat będzie coraz chłodniejszy, a zapasy dostarczających gwiezdnej energii

lekkich pierwiastków kiedyś się w końcu zużyją.

Pozostaną tylko planety i stygnące, wypalone ślady dawnych gwiazd: białe karły,

gwiazdy neutronowe i czarne dziury.

Z czasem i czarne dziury wyparują, i nieba nie będzie już rozświetlała nawet najsłabsza poświata.

Nasza jedyna nadzieja może się wiązać z możliwością istnienia innych wszechświatów, do których - być może - moglibyśmy się przenieść.

Bo nadzieja - jak wiadomo - umiera ostatnia ....


2010, 2011, 2012... Koniec? cz. III

ciąg dalszy 2010, 2011, 2012... Koniec?  cz.I i II

Czas pokoju

Popularność tej daty wykorzystywana jest do różnych teorii.

Nie wszystkie skupiają się tylko iwyłącznie na zagładzie świata.

Zwolennicy ruchu New Age twierdzą, że właśnie w roku 2012 nastanie lepszy świat.

Dla nich koniec świata ma wymiar metaforyczny.

Uważają, że ludzie i ich światopogląd diametralnie się zmienią i nastanie czas pokoju i jedności.

Wg nich w 2012 roku

 skończy się kiepska dla ludzkości Era Ryb i rozpocznie pełna szczęścia Era Wodnika.

Katastrof również się spodziewają, ale nie tak drastycznych,

które nie pozwoliłyby przetrwać ludzkości.

Niektórzy naukowcy twierdzą też,

że przebiegunowanie Ziemi wcale nie musi być tak bardzo katastrofalne w skutkach.

Zamiana biegunów magnetycznych rzeczywiście może osłabić

czy nawet spowodować częściowy zanik pola magnetycznego,

ale nie powinno mieć to tak strasznych skutków jak głoszą to wszelkie przepowiednie.

Takie zjawiska zdarzały się już w historii naszej planety

i ludzkość z jej powierzchni nie zniknęła.

W świetle dotychczasowych badań nie

można też dokładnie przewidzieć momentu odwrócenia biegunów.

Ostatni raz do takiego zjawiska doszło 740 tys. lat temu.

Na następne podobno trzeba czekać około 5 tys. lat.

Co nas czeka na własnym podwórku?

Koniec świata, według przepowiedni ma nastąpić dopiero w grudniu 2012.

A co nas czeka we wcześniejszych miesiącach tego przełomowego roku?

Na podstawie horoskopu o przyszłości i sytuacji w kraju w 2012 roku mówi wg astrologa

Tomasza Gocławskiego w 2012 roku dojdzie do ogólnej poprawy sytuacji w kraju,

jednak nie będzie ona bardzo odczuwalna przez obywateli.

Nasz kraj będzie musiał zmierzyć się z jakimś problemem w transporcie publicznym.

Podobne kłopoty będzie miała telewizja publiczna, poczta i służba zdrowia.

W polityce zagranicznej może pojawić się konflikt z bliskim sąsiadem.

Może to być również wewnętrzny konflikt z bliskim partnerem unijnym.

Horoskop mówi także o wysokiej kwocie,

którą nasze państwo będzie musiało przekazać za granicę.

Problemy może mieć również głowa państwa lub partia rządząca (przewrót?).

Możemy spodziewać się również bardzo ważnych zmian w zakresie szkolnictwa wyższego.

Przewidywany jest również wielki skandal znanej osoby z kręgu biznesu lub polityki.

Dotyczyć on ma bardzo znanej wtedy osoby, która dziś może być dla nas jeszcze anonimowa.

Pozytywów możemy szukać natomiast w rozwoju środków łączności.

W tej dziedzinie można spodziewać się rewolucyjnych zmian, z których na pewno będziemy zadowoleni.

Z nadejścia 2012 cieszyć się będą przede wszystkim kobiety.

Ten rok ma być dla nich przełomowy i mają zyskać w nim coś, o co od dłuższego czasu walczyły.

Jednak końcówka 2012 roku może zaostrzyć niepokój społeczny.

Mogą pojawić się demonstracje o silniejszym wydźwięku niż zwyczajne strajki.

- Czy ten niepokój może mieć związek z końcem świata,

który pojawia się w większości przepowiedni?

c.d.n.


2010, 2011, 2012... Koniec? cz. II

cd. 2010, 2011, 2012... Koniec?  cz. I

Drugie Słońce i Kukulkan

W tym miejscu możemy powrócić do Patricka Geryla i proroctwa Majów.

Geryl wraz z Ratinckxem zaprezentowali wspólnie inne opracowanie dotyczące roku 2012.

Złamali starożytne szyfry gwiezdne sprzed 10 tyś. lat,

z których wyczytali o pewnym,

znanym już w starożytności, zjawisku związanym ze Słońcem.

Znów chodzi o jego hiper-aktywność,

która zdarza się cyklicznie co 11,5 tys. lat,

a jej następstwem jest zmiana ziemskich biegunów.

Majowie w swoich zapiskach precyzyjnie określili datę

ostatniej hiper-aktywności Słońca, która miała miejsce w roku 9792 p.n.e.

Data ta, pokrywa się również z ustaleniami geologów,

którzy podejrzewają,

że właśnie w tamtym czasie na Ziemi miał miejsce wielki potop.

Geryl i Ratinckx wyjaśniają również zjawisko tzw. drugiego Słońca,

które pojawić ma się na niebie zwiastując katastrofę.

I właśnie pierwszym objawem bardzo aktywnego Słońca,

ma być zmiana Wenus,

która na naszym niebie przekształci się w płonącą pochodnię.

Może to ten ogień miał na myśli Nostradamus?

Geryl z Ratinckxem twierdzą również, że właśnie 21 grudnia 2012 roku dojdzie do

niespotykanego ustawienia planet,

które wiąże się z bardzo aktywnym Słońcem.

Wtedy to w ciągu kilkunastu godzin ma dojść do przebiegunowania Ziemi.

Zdarzenie to ma mieć miejsce

21 grudnia 2012 roku o godz. 11.11 czasu uniwersalnego.

Słońce wraz Ziemią i całą plejadą gwiazd ustawić ma się w linii prostej.

Dokładną datę tego wydarzenia wyznacza najbardziej precyzyjny

ze znanych nam kalendarzy,

jakim jest świątynia Kukulkana w Chichen Itza.

Zgodnie z legendą piramida, powstała na cześć boga Kukulkana,

zbudowana jest na starej, istniejącej wcześniej budowli Majów.

Wszystkie jej części mają związek z kosmosem, jak np. 365 stopni,

które odpowiadają liczbie dni w roku. Podczas corocznych przesileń,

kiedy to zmienia się kąt padania promieni słonecznych,

gra świateł i cieni stwarza złudzenie węża, który pełza po stopniach piramidy.

21.12.2012 głowa węża ma się rozświetlić

a jego ogon wskazać dokładnie centrum galaktyki.

Układ Słoneczny ma zostać przywrócony pramaterii i powstać na nowo.

Wg starożytnych kultur będzie to początek ery nowej świadomości.

c.d.n